zbawnasodezlegoReżyer Scott Derrickson próbował połączyć popularne obecnie kryminalne zagadki z zawsze na czasie egzorcyzmami. Niestety ekranizacja książki Ralpha Sarchie i Lisy Collier Cool nie wykorzystała swojego początkowego potencjału i uznać ją można za dość przewidywalny, nudnawy produkt, o którym szybko wszyscy zapomną.

Bohaterem tej opowiastki jest nowojorski policjant Ralph Sarchie (Eric Bana), któremu w tajemniczym, nie dającym się rozwiązać śledztwie pomaga egzorcysta, który wcześniej sam poznał, czym jest grzech i upodlenie. W międzyczasie ta niebyt mrożąca w żyłach historia poszerza krąg i w sam spirytualno-kryminalny wątek wplątuje się m.in. rodzina naszego bohatera.

Niestety z potencjalnie ciekawego filmu, tradycyjnej mrocznej opowieści, „ciężkiego klimatu” nie pozostaje nic. Jedynie pył i niezła muzyka. Opowieść okazuje się typowo hollywoodzką wydmuszką, z kilkoma momentami strachu i dużą dozą (niestety) przewidywalności. Brak tu po prostu klimatu opowieści – mrocznych scen, nieszablonowych zdjęć, pewnego zacięcia. Wszystko to niestety powoduje, że Zbaw nas ode złego nie bawi – brakuje tu napięcia i tajemnicy. W ostateczności czasem może niezamierzenie śmieszyć.

Warto odnotować, że w filmie obok Erica Bany zobaczymy m.in. Edgara Ramireza, Olivię Munn, Chrisa Coya czy Joela McHale’a. Czyli nie czołowych aktorów zza oceanu. Szkoa pieniędzy wydanych na wyjście do kina.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wieladaline
Wiek Adaline – recenzja
kacvegas3
Kac Vegas 3 – recenzja
zycnieumierac
Żyć nie umierać – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*