zambeziaKolorowa animacja wprost z dalekiego RPA. Widać nieco niedoróbek, jednak ostatecznie uznać ją można za porządną familijną produkcję, które rzadko pojawia się na ekranach kin.

Sokół Kai wraz z ojcem zamieszkują usychające drzewo gdzieś na odległym pustkowiu. Malec nie wie, że jego rodzic ukrywa przed nim tajemnicę. Gdzieś tam istnieje Zambezia – wielkie królestwo ptaków, które chronią „huragany” – duże ptaki opiekujące się słabszymi. Kai niesłuchająca ojca leci w podróż. Dość szybko zostaje jednym z adeptów straży. Nie wie jednak, że wkrótce Zambezię zaatakują hordy złych ptaków i płazów. A w tle pojawia się kolejna tajemnica z przeszłości jego ojca.

Zambezia to przyjemna familijna opowieść, można by rzec dość tradycyjna w swoim wydźwięku. Bark tu znanych z amerykańskich animacji „mrugnięć okiem w stronę starszego widza”. To bardziej kino przygody, niż komedia dla całej rodziny. Dość inteligentna opowiastka z morałem – bezpieczna zarówna dla pięcio- jak i dwunastolatków historia o tym, że słabszy może dać sobie radę czy też, że siłą jest współdziałanie.

Zapewne fakt, że film zrealizowano w RPA powoduje, że można mieć nieco zastrzeżeń co do samego wykonania – w szczególności tła akcji, które jest czasami pustawe. Od strony graficznej to bardziej Żółwik Sammy niż superprodukcje Disneya. Jednak o ostatecznym rozrachunku nie jest wcale aż tak źle. No i jest dość kolorowo, a postacie są sympatycznie narysowane.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3 – recenzja
Social Network – recenzja
adwokat
Adwokat – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*