zabicbobra

Jan Jakub Kolski twierdzi, że film ten zupełnie różni się od wszystkiego, co do tej pory nakręcił. Ta odmienność zaznacza się też na płaszczyźnie bardziej ogólnej.

Misternie skonstruowana fabuła odkrywa swoje karty stopniowo, tajemniczo, dopiero na sam koniec wyjaśniając widzowi bieg zdarzeń. Zabić bobra okazuje się być filmem trudnym i wymagającym skupienia. Opowiada bowiem taką samą historię – dotkliwą i skomplikowaną, składającą się z wielu drobnych elementów.

Eryk (grany przez Eryka Lubosa) wraca do swego dawnego domu z jakąś konkretną powinnością do zrealizowania. Kolski buduje jednak zagadkową i podstępną atmosferę, nie wyjawiając początkowo celu, ale z pewnością trzymając w napięciu. Po strefie rzeczywistości mężczyzny (zarówno bezpośrednio, fizycznie jak i psychicznie) zaczyna stąpać nastoletnia dziewczyna (Agnieszka Pawełkiewicz) bez imienia. Wchodzi w jego życie, wchodzi w jego mieszkanie, wannę, jednak doprowadza to do zawiązania się niebezpiecznej relacji. I różnica wieku bynajmniej nie jest tutaj największym problemem. Oboje uginają się od bagażu doświadczeń, ale i teraźniejszości. Miotają się pomiędzy zakochaniem, brutalnym seksem, przywiązaniem a wylewanym gniewem. Tylko żadne o sobie tak naprawdę nic nie wie. Lecz wraz ze wzrostem wiedzy, proporcjonalnie rośnie zagrożenie…

Kolski po raz kolejny potwierdza, że w Polsce, wbrew wszelkim mylnym opiniom, kręci się naprawdę dobre i przejmujące filmy. Można mówić o miłości w niestereotypowy sposób. Bo  miłość jest tematem złożonym, wieloaspektowym i można go ukryć ze strony zazwyczaj odcinanej i zamiatanej pod dywan. Kolski się nie onieśmiela, co więcej – strach, obłęd i paranoje przekłuwa na ekranie i częstuje nimi odbiorców.  

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
avengers
Avengers – recenzja
czerwony
Czerwony pająk – recenzja
zambezia
Zambezia – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*