zyciepiAng Lee wreszcie zekranizował bestsellerową powieść Yanna Martela. Być może purytanie będą marudzili, że film to nie książka, gdyż wiele mu brakuje do pierwowzoru. Jednak należy kinowe Życie Pi bronić, bo to bardzo dobrze zrealizowane, przesycone magią kino, które wciąga widza do ostatnich minut.

Pi Patel rozpoczyna swoją opowieść – historię swojego niezwykłego życia, przepełnionego barwnymi scenami indyjskiego świata, które szybko zmieniają się w walkę o przetrwanie. Całości z niedowierzaniem przysłuchuje się pisarz, a główny bohater co chwilę powtarza – Zobaczysz, w tej opowieści odnajdziesz Boga. I to nie jednego a czterech – hinduskiego, katolickiego, muzułmańskiego i żydowskiego. Bo Bóg jest wszędzie i daje nam siłę, aby przeżyć.

Film Anga Lee to jednak nie tyle opowieść pro- lub antyreligijna. To historia o świecie pełnym niezauważalnej na co dzień magii – cudu życia, narodzin i śmierci. Cudu, który każdy doświadcza i próbuje się z nim zmierzyć. Pi ma zwielokrotniony trud, poza śmiercią całej rodziny przyjdzie mu walczyć z tajemniczym oceanem i tygrysem bengalskim, który jest jego jedynym kompanem, a zarazem zaciekłym wrogiem. Przede wszystkim jednak to przepiękne dzieło Davia Magee, którego zdjęcia są wprost niesamowite.

Życie Pi to bardzo ładny obraz. Widać, że dużą część budżetu przeznaczono na oprawę wizualną. Czy to postać gigantycznego wieloryba, tajemniczej, morderczej wyspy, czy nawet scena katastrofy morskiej prezentują się fenomenalnie, magicznie. Film, a także książkowy pierwowzór to opowieść magiczna. O smutku, porażkach, przezwyciężaniu ich i wyobraźni, która jest w stanie zadecydować o losie.

Na podstawie dobrej powieści powstał niezły obraz – jeden z głównych kandydatów do tegorocznych Oscarów. I słusznie. Widać, że całość „skrojono” w iście hollywoodzkim, oscarowym stylu. Wydawać by się mogło, że dwugodzinna podróż z udziałem wyłącznie tygrysa i głównego bohatera może szybko się znudzić. Tak jednak na szczęście nie jest.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
pirania
Pirania 3D – recenzja
slowwest
Kamera Akcja: Slow West – recenzja
Dom Gucci – recenzja
7 komentarzy
  • Justyna
    28 stycznia 2013 at 18:55

    film naprawdę piękny. byłam i gorąco polecam

  • asdDSaAS
    22 stycznia 2013 at 08:44

    Może BYĆ fajne no przecierz 11 nominacji do oskarów

  • Marek
    18 stycznia 2013 at 08:46

    Nie zgodzę się, że to inny Bóg. Ludzie w Starym Testamencie (Biblia Hebrajska) widzą Boga strasznego, tylko dlatego, że nie dostrzegają łaski i miłości jak a z tego płynie w zapowiedziach Mesjasza. Żydzi to nasi starsi bracia w wierze i choć religijnie różnimy się w obrzędowości to jednak wierzymy w tego samego Boga, który „u kresu dni” objawił się w Jezusie Chrystusie. A co do filmu to fakt świetny:)

  • mgmba
    17 stycznia 2013 at 22:05

    [quote name=”Marek”]Drobna uwaga natury rzeczowej do autora. Super wszystko, ale nie ma Boga katolickiego i żydowskiego. To jest JEDEN, ten sam Bóg. Pozdrawiam[/quote]

    zgodzę się, że chrześcijaństwo wywodzi się z judaizmu, jednakże Bóg u jednych i drugich nieco różni się, pojmując, że to ten sam, jeden Bóg można dodać, że i islam, ze względu na wspólne korzenie, mówi o tym samym Bogu. Akurat w kontekście Życia Pi pojęcie Boga różnego – jednego ma sens, także w dyskusji…

  • Marek
    17 stycznia 2013 at 13:44

    Drobna uwaga natury rzeczowej do autora. Super wszystko, ale nie ma Boga katolickiego i żydowskiego. To jest JEDEN, ten sam Bóg. Pozdrawiam

  • Łucja
    15 stycznia 2013 at 19:57

    Świetny film!Polecam!

  • Iza
    14 stycznia 2013 at 17:53

    Nie wiem na co iść do kina i właśnie zastanawiam sie czy nie na to ale to może być nudne …

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*