wypiszwymalujSztuka łączy i dzieli ludzi – to fakt niewątpliwy. Za jej formą, a przede wszystkim przekazem kryją się uczucia nadawcy, będące jego swoistą charakterystyką. W najnowszym filmie Freda Schepisiego Wypisz, wymaluj… miłość dochodzi do walki pomiędzy słowem a obrazem, w której na przeciwległych biegunach stoją bohaterowie obarczeni słabościami, chorobami oraz niesposobnością wskrzeszenia mocy z posiadanych talentów. Jednak tych antagonistów – Jacka i Dinę – łączy równie wiele mocnych stron, mianowicie walka o zachowanie wartości reprezentowanych przez siebie sztuk, próba zaszczepienia ich w swoich uczniach, zaś przede wszystkim to walka ze swoimi niedoskonałościami.

Jack Marcus (Clive Owen) jest nauczycielem angielskiego, a zarazem byłym docenianym pisarzem. Wraz z uczniami wydaje szkolny magazyn, który nie przynosi spodziewanych korzyści. Jack notorycznie spóźnia się do pracy, prowadzi swobodny tryb życia, podczas lunchu popija z termosu mieszankę herbaty i wódki, a jego największą rozrywką jest gra z innymi nauczycielami w wymyślanie najdłuższych słów. Jego zachowanie irytuje kolegów z pracy, którzy podchodzą do nauczycielstwa z powagą i wielkim rozsądkiem. Lecz uczniowie Jacka mają w nim swoistego przywódcę, który kultywuje słowo i pragnie nauczyć młodych ludzi lub wydobyć z nich moc twórczą gdzie tworzywem jest słowo.

Jack będzie musiał stawić czoła zadaniu po pojawieniu się w szkole nowej nauczycielki plastyki. Została nią artystka Diana Delsanto (Juliette Binoche), cierpiąca na zapalenie stawów. Jej choroba, boleśnie ograniczająca sprawność ruchową, przyczyniła się do niemocy stworzenia prawdziwego dzieła sztuki. Będąc w szkole pragnie pokazać uczniom, że obraz jest w stanie zastąpić tysiąc słów, ponieważ słowa są kłamstwem. Diana jest wymagająca, wiele oczekuje po uczniach i pragnie wykrzesać z ich talentu więcej niż to, co prezentują jej na lekcjach plastyki.

{youtube}dkQboPC2cS8{/yputube}

Wszyscy wiemy, że słowo dopełnia obraz, a obraz dopełnia słowo. Mamy świadomość tego, że walka między Jackiem a Dianą zakończy się remisem. Chociaż potyczka ta odnosi się jedynie do formalnego konfliktu przez nich wywołanego, czyli rozstrzygnięcia co posiada większą wartość – słowo czy obraz. Tak naprawdę główne starcie rozgrywa się w bohaterach, a także pomiędzy nimi. Dźwigają na swoich plecach ciężki bagaż doświadczeń, który nierównomiernie jest przez nich noszony i przezwyciężany. Dowiadujemy się o tym stopniowo wraz z ukazywanymi trudami życia pary artystów. Jest to niewątpliwy atut filmu, ponieważ z góry wiadome fakty, dotyczące bohaterów, z biegiem wydarzeń zostają rozwijane i dopełniane. Powoduje to zaciekawienie i nieustanne zainteresowanie ich losem. Uważam, że mocnym punktem Wypisz, wymaluj… miłość jest uwikłanie historii pisarza i malarki w sztukę, której obecność (przede wszystkim obrazu) powoduje, że film nie jest miałki i nużący. Sztuka ratuje Jacka i Dianę, a także sam film, który z pewnością można polecić.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
senna
Senna – recenzja (DVD)
pierwszysnieg
Pierwszy śnieg – recenzja
miasto44
Miasto 44 – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*