wiezienlabiryntuNa ekranach kin pojawia się kolejna ekranizacja powieści s-f dla młodzieży. Więzień labiryntu powinien spodobać się nastolatkom, nieco starsi odbiorcy mogą czuć się jednak lekki niedosyt.

Historia jest dość frapująca. Do tajemniczego, zamkniętego świata co miesiąc przybywa jeden chłopak – nic nie pamięta, poza swoim imieniem. Tak powstająca od trzech lat społeczność próbuje jakoś sobie radzić – niektórzy zostają kucharzami, niektórzy rolnikami, obrońcami, lekarzami, a kilku codziennie wyrusza na poszukiwania wyjścia.

Cały świat otoczony jest wielkim, codziennie zmieniającym się, labiryntem, którego w nocy bronią tajemnicze roboty. W dodatku nikt nigdy nocy w labiryncie nie przeżył. Pewnego dnia do tego harmonijnego świata przybywa Thomas (Dylan O’Brien), a z nim zmieniają się reguły. To jednak nie wszystko, jakiś czas później pojawia się Teresa (Kaya Scodelario), pierwsza dziewczyna. W dodatku rozpoznaje chłopaka.

Więzień labiryntu to młodzieżowe s-f, przypominające nieco lżejszą wersję trylogii Cube. Zamknięci w przestrzeni bohaterowie próbują przeżyć i wydostać się z labiryntu, który (do czego już się przyzwyczailiśmy) jest nieźle zrealizowanym efektem specjalnym. Podobnie jak roboty atakujące co noc. Od strony wizualnej, czy też gry aktorskiej nie ma się do czego przeczepić – amerykańskie standardy współczesnego kina. Nieco gorzej z rozwiązaniem, nieco mętnym i niekoniecznie udanym. Stąd właśnie niedosyt, bo z każdą minutą widza wciąga fabuła, która ostatecznie dość szybko się rozwiązuje (chociaż nie do końca – ale nie zdradzajmy zakończenia).

Film zrealizowany przez Wesa Balla to ekranizacja powieści Jamesa Dashnera. To pierwsza cześć sagi, zapewne gdy okaże się kinowym sukcesem zobaczymy kolejne odcinki.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wolnystrzelec
Wolny strzelec – recenzja
conan
Conan Barbarzyńca – recenzja
nadzycie
Nad życie – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*