Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 5:2

Na taki mecz czekali wszyscy sympatycy Widzewa. Do drużyny powrócił Marcin Robak i zagrał prawie tak samo dobrze jak Rudnevs z Juventusem.

  
Oczywiście być może powyższe słowa to lekka przesada, jednak powrót po kontuzji i hattrick musi budzić szacunek. Do poziomu najlepszego napastnika łodzian dostosował się Sernas. Widzew nie dał szans Śląskowi Wrocław. Na stadionie przy al. Piłsudskiego mieliśmy prawdziwy pogrom.

W pierwszej połowie mieliśmy dość wyrównany pojedynek. Łodzianie rozpoczęli nerwowo, Śląsk się rozkręcał. Kontrowersyjny faul na Sernasie i gol dla Widzewa. Chwilę potem Ćwielong pokonuje Mielcarza i mieliśmy remis.

W drugiej połowie szybki gol strzelony przez Robaka. Po drugiej bramce Widzew zaczął grać zachowawczo. Na szczęście goście nie mieli pomysłu na wyrównanie. Po siedemdziesięciu minutach kolejny gol dla zawodników z al. Piłsudskiego. Ostatecznie skończyło się na 5:2. Imponujący powrót Robaka, jaka szkoda, że nie mógł grać od początku tego sezonu.

Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 5:2 (1:1)
Gole: 28. (k), 48., 76. Robak, 70., 72. Sernas (Widzew) – 32. Ćwielong, 89. Sobota (Śląsk)

Widzew: Mielcarz – Broź, Ukah, Szymanek, Dudu Paraíba, Oziębała (65. Grischok), Bruno Pinheiro, Panka, Lisowski (46. Grzelczak), Marcin Robak (86. Łukasz Grzeszczyk), Sernas.

Śląsk: Kelemen – Celeban, Pawelec, Spahić, Wołczek, Ćwielong (74. Sobota), Kaźmierczak, Mila, Madej (82. Gancarczyk), Omar Díaz, Sotirović.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *