DSC_0030

Kibice Widzewa z utęsknieniem czekali na powrót ich ukochanego klubu w szeregi Ekstraklasy. Los chciał, że już w pierwszej kolejce piłkarze łódzkiego klubu musieli stawić czoło Mistrzowi Polski, Lechowi Poznań.    

Sprawdzian ten wypadł jak najbardziej pomyślnie. Remis z najlepszą drużyną zeszłego sezonu ujmy nie przynosi i był jak najbardziej sprawiedliwy. Choć przy większym szczęściu Widzew mógł nawet ten mecz wygrać.

Trener Andrzej Kretek zaskoczył wszystkich wyjściowym składem. Zabrakło Bieniuka i Lisowskiego. Na środku obrony grali Szymanek i Ukah, a rolę defensywnego pomocnika pełnił Bruno Pinheiro – dopóki starczyło mu sił był jednym z najlepszych zawodników na boisku. 

Trener Widzewa obiecywał ofensywną grę swoich podopiecznych i słowa dotrzymał. Już w 2. minucie Dudu dośrodkował w pole karne Lechitów, do piłki doszedł Sernas jednak jego strzał bez problemów obronił Buric. W 14. minucie sędzie po starciu Budki z Gancarczykiem powinien podyktować rzut karny dla Widzewa, jednak nie dopatrzył się faulu i nakazał grać dalej. W 17. minucie pierwszy strzał oddał Lech. Bardzo niecelnie uderzał Wilk. Następnie groźnie strzelał Peszko, ale Mielcarz był na posterunku. Największe zagrożenie Lecha stwarzał po stałych fragmentach gry. W 24. minucie jeden z rzutów rożnych, o mało co nie zakończył się bramką dla drużyny gości. Najpierw głową uderzał Kryvets a poprawkę Bosackiego w wspaniałym stylu obronił Mielcarz. Tuż przed końcem pierwszej połowy swoją szansę miał Widzew. Jednak Sernas źle przyjął piłkę w polu karnym gości i zdążyli mu ją wybić obrońcy Lecha.  

Na drugą połowę drużyny wyszły bez zmian. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Dopiero wejście Rudnevsa ożywiło grę Lecha. W 60. minucie po jego właśnie centrze doszło do groźnego starcia Ukaha z Bosackim. Kapitan Lecha został odwieziony karetką do szpitala. W 77. minucie po dośrodkowaniu Peszki swoją premierową bramkę w Ekstraklasie strzelił Rudnevs. Czy w tej sytuacji nie było jednak spalonego? Po stracie gola Widzewiacy pokazali charakter. Zaczęli grać szybciej i dokładniej. Niestety nie mogli przedostać się przez szczelną defensywę Lecha. Udało im się to w 82. minucie. Po zamieszaniu w polu karnym drużyny gości Poznaniacy zgłaszali zagranie ręką Nakoulmy. Do piłki dopadł Sernas i strzałem zza pola karnego pokonał Buricia. Piłka po rękach bramkarza gości wpadła wturlała się do bramki tuż przy słupku. Końcówka spotkania to znów gra w środku pola. Widzew na inaugurację Ekstraklasy zremisował z Lechem 1:1. Wynik ten nie krzywdzi żadnej z drużyn.

Bramki: 0:1 Rudnevs (77) 1:1 Sernas (82)

Widzew: Mielcarz, Broź, Szymanek, Ukah, Dudu, Budka, Pinheiro, Kuklis (59, Panka), Durić (69, Nakoulma), Grischok (75, Lisowski), Sernas.
Lech: Burić, Gancarczyk, Arboleda, Bosacki (65, Kikut), Injac, Wojtokowiak, Wilk, Kryvets, Stilic (56, Rudnevs), Peszko, Wichniarek (81, Tshibamba).

Żółte kartki: Pinheiro, Broź (Widzew), Wilk (Lech)
Sędzia:Mirosław Górecki (Katowice)
Widzów: 10500

Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1
Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1
Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1 Widzew - Lech 1:1

Zobacz także:

Widzew Łódź – prezentacja drużyny – sezon 2010/11 (foto+wideo

{jumi [media/reklama.htm]}
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
ŁKS Łódź – Ruch Chorzów 2:0 (foto)
ŁKS Łódź – Wisła Płock 4:0 (foto)
DSC_0393
Świt Nowy Dwór – Widzew Łódż 1:2 (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*