weekendzkrolemWbrew pozorom, które stwarza kolejny w polskim kinie źle tłumaczony oraz niemający sensu tytuł, Weekend z królem nie dotyczy historii króla Anglii Jerzego VI, przedstawionej w słusznie nagrodzonym filmie Jak zostać królem. Owszem, obraz Rogera Michella (wyreżyserował między innymi Notting Hill) przedstawia parę królewską, jednak ich funkcja nie jest tutaj najważniejsza.

Zasadnicza akcja Weekendu z królem zamyka się, jak tytuł wskazuje, w czasie weekendu, kiedy to dochodzi do pierwszej w historii wizyty króla Anglii Jerzego VI (Samuel West) z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Rooseveltem (Bill Murray). Nieubłaganie zbliżająca się II wojna światowa, zmusza Anglików do poszukiwania sojusznika, którym ma być USA. Nie spodziewajmy się jednak dokumentacji dyplomatycznych rozmów, zmierzających do omówienia planu oraz strategii obrony przed nazistowskimi Niemcami. W filmie tym polityka oraz historia nie odgrywają żadnej znaczącej roli. Niestety, na pierwszym planie odczuwa się nijaki i mdły humor. Jest on przede wszystkim spowodowany różnicami kulturowymi Anglii i USA: oburzająca królową Anglii (Olivia Colman) bezpośredniość Amerykanów w nawiązywaniu kontaktów, czy też częstowanie na pikniku pary królewskiej hot dogami.

Drugim planem – oprócz wizyty króla Jerzego VI w domu Roosevelta – jest romans prezydenta Stanów Zjednoczonych z jego daleką kuzynką Daisy (Laura Linney). Jej bezwarunkowe zauroczenie Rooseveltem znika wraz z odkryciem, iż nie jest ona jedyną naiwną kobietą, która nabrała się na wyświechtane zaloty prezydenta „na znaczki pocztowe” oraz wspólne samotne tęsknoty w jego prywatnym domku, specjalnie do tych celów wybudowanym. Jednak Daisy zawiera sojusz z drugą kochanką Roosevelta, by wspólnie umilać mu czas oraz wspomagać w „trudnych chwilach”. Pomimo ukazania Roosevelta jako kobieciarza i niewiernego małżonka, czuje się współczucie oraz poruszenie spowodowane jego kalectwem i niemożliwością samodzielnego poruszania się.

Weekend z królem jest filmem, który ciężko jest spuentować bądź jednoznacznie naświetlić. Niestety, wraz z końcowymi napisami nasza uwaga szybko odbiega od tego obrazu. W głowie nie kumulują się refleksje czy szczególne spostrzeżenia. Tak naprawdę widz pozostaje z niczym, beznamiętnie wychodząc z kina.

Kino_CHARLIE_logo_kina

Seans obejrzany, dzięki uprzejmości Kina Charlie. Polecamy i zapraszamy!

Więcej recenzji na Plastrze Łódzkim!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wojowniczezolwieninja
Wojownicze Żółwie Ninja – recenzja
lotr1
Łotr 1 – Gwiezdne Wojny historie – zwiastun
lowcyglow
Łowcy głów – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*