WKomendarek_fotMNowakW podróż po bezdrożach elektroniki zabierze słuchaczy 23 marca 2013 r. (sobota) Władysław Komendarek. Dźwiękowa eskapada upłynie w otoczeniu laserów, stroboskopów i innych świetlnych efektów w łódzkim klubie Scenografia. Organizatorzy przewidują dodatkową pulę biletów.

Do organizatorów koncertu Władysława Komendarka trafiły przeróżne pytania. Na niektóre artysta zgodził się odpowiedzieć za pośrednictwem mediów.

Czy kompozytor wierzy w Boga?

Ja się nie zgadzam z tą cywilizacją, która istnieje obecnie. Może to nie jest bunt, ale ja tego nie uznaję. Chodzi o ludzkość, o rozwój… Po co te wszystkie szlabany, np. jak za komuny, że rocka ciężkiego nie można było nagrywać? Kultura na tym cierpi, muzyka się nie rozwija. Na mszy jeszcze nie grałem, ale w kościele miałem koncert. W największym kościele w Otwocku, oczywiście na organach piszczałkowych. I tylko 5-10 % elektroniki, bo nie chciałem przesadzać. To są rzeczy, których
nie umiem nazwać ani powtórzyć. Chodzi o komponowanie i tworzenie, to jest zupełnie inna siła. Tak sobie więc myślę, że musi być jakaś wyższa siłą, bo ja tego w domu bym nigdy nie zrobił – opowiada W. Komendarek.

Czy artysta zawsze nosił brodę?

Nie chcę sam o sobie za wiele… Ciekawe pytanie, nigdy takiego nie miałem. Powiem krótko co znaczy moja broda. Ponieważ ja bardzo szanuję czas, nie lubię jakichś ceremonii robić. Nie chcę się zajmować takimi rzeczami, które są w życiu zupełnie nieistotne. Po prostu nie robię tego. I brodę mam od 1968 roku i mam to z głowy. Miałem lat dwadzieścia może trochę mniej, kiedy tak uznałem – wspomina muzyk.

Dlaczego Władysław Komendarek nie lubi, kiedy porównuje się go do Jean Michel Jarre’a?

Nie cierpię tego pana! Nie dlatego, że go nie lubię jako osoby. Nie lubię go, bo on nigdy nie gra muzyki stworzonej emocjonalnie. Nigdy tak nie gra na żywo. Nigdy nie gra koncertów akustycznych na zwykłym fortepianie, nigdy nie rapuje, nigdy nie używa swojego głosu, jeśli chodzi o wokal. Mnie to nie interesuje. Mnie interesuje klawiszowiec z Yes albo z Genesis. To na takich ludziach się wychowałem. Grają, improwizują… W takich zespołach jest potrzebna energia, siła i emocje. Michel
Jarre tego nie ma. Kiedyś na te porównania nie zwracałem uwagi. Teraz mnie to męczy, wychowałem się na znacznie lepszych klawiszowcach i instrumentalistach. Niektórych dziś już nawet nie umiem nazwać, ale to zawsze była lepsza muzyka niż Jean– mówi W. Komendarek.

Co usłyszymy na sobotnim koncercie?

– Będzie to, co zawsze staram się zaprezentować. Od rocka progresywnego, czyli przypomnienie historii, w małej części fragmentów Exodusu, po moją twórczość z różnych okresów. Pojawi się również trans – zapowiada W. Komendarek.

Wszyscy fani artysty, którzy są w posiadaniu przestarzałej elektroniki (telefonów komórkowych, anten satelitarnych, wentylatorów, itp.), proszeni są o dostarczenie sprzętu do klubu Scenografia. Mogą to zrobić najpóźniej w dniu koncertu.

Po co artyście stara elektronika?

– Uważam, że ze śmieci i złomu, jaki jest na świecie, można zrobić coś pożytecznego, np. obudowy do instrumentów. Można też obkleić instrumenty, żeby nie wyglądały tak konserwatywnie, czyli były nietypowe wyglądowo. Widząc coś takiego mam zupełnie inne pomysły na dźwięk – kończy W. Komendarek.

Pierwszy od 25 lat koncert artysty w Łodzi odbędzie się w klubie Scenografia (Łódź, ul. Zachodnia 81/83) w sobotę, 23 marca 2013 r. Początek występu: 20.00, wejście od 19.00.

Bilety po 33 zł do nabycia poprzez sieć ticketpro.pl (czyli również w Empiku, Media Markcie, Saturnie i in.). Ze względu na duże zainteresowanie występem organizatorzy postanowili, że dodatkowa, ograniczona pula biletów będzie przed dostępna w dniu koncertu w klubie Scenografia. Cena 40 zł.

/fot. Marcin Nowak

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wiankinadwisla
Poza Łodzią: Razorlight na Wiankach 2014
11. Letnia Akademia Jazzu
Letnie Koncerty w Altanie

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*