wsypialniW sypialni reżyserowany przez debiutującego Tomasza Wasilewskiego zapewne nie jest kolejną produkcją z cyklu łatwego i przyjemnego kina.

Fabuła filmu opowiada o bardzo tajemniczej kobiecie w średnim wieku, która uciekła od męża i syna z Gdyni do wielkomiejskiej stolicy. W pewnym momencie bohaterka znajduje się na dnie – nie ma co jeść – wyjada nawet z opakowań w supermarketach, śpi w samochodzie. Radą na ten stan rzeczy ma być umawianie się przez internet z mężczyznami w celu płatnych stosunków seksualnych. Edyta (bo tak przedstawia się kobieta) jednak jest osobą przebiegłą, swoich kochanków usypia, a sama w tym czasie korzysta z dobrobytów takich jak: bieżąca woda czy jedzenie. Z szafek, portfeli zabiera też swoim „klientom” pieniądze, a następnie znika.

Tak dzieję się do czasu, gdy kobieta w jednym z mężczyzn odnajduje fascynację. Sytuacja między tymi dwojga powoli się rozwija, a gdy dochodzi do punktu kulminacyjnego, film, ku zaskoczeniu widzów na Sali – kończy się. Na dodatek zakończenie nie wnosi nic do fabuły produkcji. Każdy z oglądających wydał jęk zawodu, ponieważ takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. Można wnioskować, że reżyser takim zagraniem dał początek osobistym przemyśleniom każdego z oglądających.

Niewątpliwie, główną zaletą W sypialni jest pierwszoplanowa, bardzo dobrze zagrana rola Katarzyny Herman, która odegrała bardzo odważne i mocne sceny. Można powiedzieć, że do niej należy cały film, bo właściwie chyba tylko na niej skupiona jest uwaga widzów, pomijając fakt, że fabuła pozostawia wiele do życzenia. Partnerujący jej Tomasz Tyndyk, grający rolę Patryka również wykazał się nie lada odwagą i aktorskim talentem w odegraniu scen rozbieranych. Warto wspomnieć również o tym, że debiutującemu reżyserowi udało się zaprosić do swojej produkcji głośne nazwiska takie jak wspomniana wcześniej Herman, Agata Buzek czy Mirosław Zbrojewicz.

Ogólnie rzecz biorąc film ukazuje problem samotności, zagubienia. Niestety jest bardzo ciężki w przekazie i nie jest to zdecydowanie produkcja dla przeciętnego widza. Na pewno warto go zobaczyć, aby samemu przeanalizować chociażby końcówkę. Polecamy wielbicielom kina offowego.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
opowiesc
Opowieść o miłości i mroku – recenzja
marmaduke
Marmaduke – recenzja
everest
Everest – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*