Zespół Wojciecha Waglewskiego obchodzi także w Łodzi swoje 35 lecie, specjalny koncert trasy jubileuszowej już 12 lutego w Klubie Wytwórnia.
 
Na stronie artystów z Voo Voo można przeczytać między innymi taką deklarację: Osobliwy to czas na świętowanie 35-lecia działalności zespołu, jednak jak wiadomo „ta zima kiedyś musi minąć”, a pojazd z marką Voo Voo, mający na liczniku kilka tysięcy koncertów i przeszło 40 albumów, wciąż mknie przed siebie i nie wygląda na to, by miał w ogóle zwolnić. W ramach „koralowych godów” zespół przygotował szereg atrakcji – zarówno wydawniczych, jak i koncertowych.
 
Wojciech Waglewski o jubileuszu mówi tak: „No i postanowiliśmy sobie urządzić 35-lecie. Powody są trzy: 1.Nie wydaje nam się sensowne czekać na 40-lecie, bo tak sobie ten świat urządziliśmy, że nie wiadomo czy rok 2026 w ogóle nastąpi. 2. 35 dodać 35 daje 70 a to z kolei po odjęciu 0 daje 7 czyli tytuł naszej ulubionej płyty. 3. Gdybyśmy my nie obchodzili, to kogo by to obchodziło? Przekroiliśmy nasze melodie na różne drobne części czyniąc z nich nowe… choć jakże podobne do starych formy… Po długiej dyskusji zdecydowaliśmy również, że na dwóch koncertach zagramy nasz wiekopomny przebój Łobi Jabi (z oryginalnym tekstem) nie uprzedzając na których. W ten sposób, żeby go usłyszeć trzeba udać się na wszystkie. Czego Państwu życzę. My tak zrobimy”. W ramach jubileuszu 35-lecia, nakładem wydawnictwa ART2 Music ukazała się jubileuszowa kompilacja „Nabroiło się (1986-2021)”, zawierająca autorski wybór 35. utworów podsumowujący twórczość zespołu. Jej zapowiedzią jest singiel z dwiema nowymi wersjami utworu „Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic”, bezsprzecznie jednego z najbardziej charakterystycznych w dorobku grupy. Na rynku są także  kolekcjonerskie wznowienia pierwszego historycznego singla i albumu pt. „Voo Voo” oraz cenionej przez fanów „Sno-powiązałki”. Odświeżone brzmieniowo i graficznie płyty wydano na dedykowanych, specjalnych kolorach winyli.

Zespół wydał niedawno kolejny album z premierową muzyką, to krążek pod tytułem „Za niebawem”. Tak o płycie pisze Maciej Proliński:
Od kilku dekad nieprzerwanie pokazują, że rock jest pojemną sferą muzyki, i że może być przedmiotem świadomych opcji dla artystów. Nie są na szczęście jednak wciąż „gwiazdami-dinozaurami” . Stanowią normalny zespół, który nie chce być słuchany przez pryzmat własnej legendy. Nowa płyta to zawsze komunikat, który mają do przekazania swoim odbiorcom. 15 lutego 2019 ukazuje się nowa, studyjna płyta Voo Voo nazwana „Za niebawem”. Jaka jest? Jest, jak jej tytuł – tajemnicza, i przekorna, nieoczywista i niejednoznaczna. Jest też więc w moim pojęciu niekoniunkturalnie… niepodległa… Tak więc jestem bardzo ciekaw, jak zostanie przyjęta. Od pierwszych słów jakie tu padają (tajemnicza ballada, tajemnicza liryka) do słów ostatnich (zbawczy sens ironii i uśmiechu), no i w tej powracającej – w przeróżnych barwach i rytmach – melodyjce, melodii (uważny słuchacz poczynań Wojtka Waglewskiego i jego zespołu przypomni sobie pewno, że nie jest to wcale nuta premierowa – gościła już przecież w teatrze, w „Jak zostałam wiedźmą” wg Masłowskiej w reż. Agnieszki Glińskiej, a chwilę potem w riffie „Palca na cynglu” na płycie „Placówka’44”), ale i w melodiach, zaśpiewach, głosach innych i nowych, dźwięczy mi tytuł tej płyty… Tym razem dźwięczy tak właśnie nie tylko dzięki zjednoczonemu samemu Voo Voo, bo i dzięki specjalnym gościom. Na płycie tej swą obecność zaznaczyły: Natalia i Paulina Przybysz, razem ze swoją mamą – Anną. Pojawia się także 27-osobowy perkusyjny zespół szkoły Ritmo Bloco.  Najciekawsza muzyka to taka, której nie daje się żadnych etykietek. Ta „nie uwięziona we własnym futerale”… Voo Voo konsekwentnie tworzy tę rockową, łączącą różne, często poza rockowe wpływy. Nieważne, czy to w balladach, czy to w niekończącym się dźwięku wprowadzającym słuchacza w dziwny rodzaj transu. W nagraniach i koncertach kwartetu słychać wciąż te wpływy, z drugiej strony, grupie udaje się grać muzykę oryginalną, by przyciągnąć uwagę słuchaczy poszukujących dźwięków wykraczających poza znane ramy… Nie inaczej jest i teraz, na płycie choć pewno bardziej żywiołowej, z mocniejszymi gitarowymi akcentami, to może wcale nie tak bardzo stylistycznie odległej od swej stonowanej poprzedniczki – „7”. Kwartet Waglewskiego to świetnie zgrana kapela, w której każdy wie, kiedy i w którym miejscu powinien się pojawić, wie też jaka jest różnica między graniem na instrumentach, a graniem muzyki.  W tych nowych piosenkach, w tekstach nasyconych prostotą, bezpośredniością, ale i przy tym wspomnianą niejednoznacznością i niedopowiedzeniem… a także ich instrumentalnych dopełnieniach – „drugich dnach?” – (tak; bo to znowu, trochę jak na „7”, w kilku przypadkach b. długie łącznie utwory i znów… w zasadzie prawie bez solówek) ja po prostu słyszę / widzę taniec tej pary z obrazu Krzysztofa Kokoryna (okładki płyty). Jeszcze chwila… a wydobędzie się z tych ścian i prawdopodobnie potańczy / popędzi gdzieś dalej, dalej… bo oto właśnie rusza niespiesznie w zawody z chmurami skłębionymi na niebie – z niełaskawym czasem, z hipokryzją w każdym zdaniu, albo w zawody z pewno lepiej nam już rozpoznanymi Nieudem i Glątwą.  „Machamy skrzydełkami wierząc w cuda / Że choć teraz to na nic to kiedyś się uda”… „Samograj”? Temat jest tak doskonały, że wystarczy oryginalnie się z nim zmierzyć i go nie zepsuć. Voo Voo od pierwszej płyty pokazuje, że do tego poważnego tematu podchodzi oryginalnie i go nie psuje. To samo Voo Voo starsze jednakowoż o kilka dekad i kilkadziesiąt płyt do tegoż tematu podchodzi dziś jakby spokojniej, coś jakby bardziej przyziemnie, z większym dystansem, ale kto wie, może i większym smutkiem. W najbardziej zaś chyba przebojowym, chwytliwym „Takie tam” (jednym z dwu dość wyraźnie tanecznych fragmentów płyty; drugim jest karnawałowy „Się poruszam”) fraza „nikt nie woła” wybrzmiewa jednak (choć w zacnym damskim, dodającym temu refrenowi barwy, towarzystwie) równie wymownie i samotnie – i jak u wielkiego romantyka polskiej literatury, i jak u wielkiego antyromantyka polskiego kina. 
 
Materiał historyczny oraz nowe piosenki usłyszymy na specjalnym koncercie, który odbędzie się 12 lutego w Klubie Wytwórnia. Warto przypomnieć łodzianom, że w dyskografii zespołu jest płyta nagrana w naszym mieście. „Koncert w Łodzi” z 1994 roku zarejestrowany został w ramach legendarnych już sesji akustycznych w studio S1 im. Debicha w Radio Łódź. Na album składają się znane już z innych płyt utwory Voo Voo w nowych aranżacjach, a także piosenka Lecha Janerki „Konstytucje”. A może fani łódzcy zaśpiewają specjalną wersję ,,Nim stanie się tak?” by uczcić szacowny jubileusz zespołu
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Asian_Dub
Koncerty w Łodzi – lipiec 2012
Phillip_Bracken_-_foto
Phillip Bracken przy Pogonowskiego
BRAII w The Rollin’ Barrel

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*