Uczeń czarnoksiężnika – recenzja

uczenczarnoksieznikaOdwieczna walka dobra ze złem, nieświadomy swojego przeznaczenia wybraniec, który jako jedyny może uratować świat przed zniszczeniem – jedne z najbardziej eksploatowanych motywów fabularnych w dziejach sztuki ponownie goszczą na srebrnym ekranie.

 
Czy kiedykolwiek poczujemy się nimi znużeni? Wydaje się, że ten moment już nastąpił, a jeżeli nie, to na pewno przybliży nas do niego „Uczeń czarnoksiężnika” – amerykańska superprodukcja, która swoją premierę w Polsce miała 30 lipca.

Reżyserem filmu jest Jon Turteltaub, który na swoim koncie ma m. in. pracę przy „Skarbie narodów” oraz jego sequelu. Jak widać, komercyjne hity żerujące na popularności innych dzieł to dla nowojorczyka nie pierwszyzna. Przygodowy film z 2004 roku fabularnie zbliżony był do „Kodu Leonarda da Vinci”, „Uczeń czarnoksiężnika” zdradza natomiast łudzące podobieństwo do fenomenu ostatnich lat – cyklu książek i filmów o Harrym Potterze. Oto bowiem dziesięciolatni Dave Stutler, dzięki niepospolitemu zbiegowi okoliczności trafia do siedziby jednego z uczniów legendarnego czarodzieja, Merlina. Protegowany nieżyjącego maga, Balthazar odkrywa w chłopcu niespotykane moce. 10 lat później Dave dowiaduje się, że jego praprzodkiem jest Merlin, a on sam ma za zadanie ocalić ludzkość przed siłami zła w osobach wiedźmy Morgany i jej sługi, Horvatha.

Jak można się domyślić, młodemu czarodziejowi na początku trudno uwierzyć w swoje nadnaturalne umiejętności. Okazuje się on ponadto wyjątkowym fajtłapą, towarzysko nieporadnym i zupełnie pozbawionym pewności siebie. Powyższe cechy głównego bohatera stanowią pewien komediowy element często występujący w filmach akcji. „Uczeń czarnoksiężnika” zalicza się niewątpliwie do typowo rozrywkowego nurtu kina, którego główna wartość polega na wartkim tempie narracji, wizualnych atrakcjach i niewyszukanym dowcipie. Pomimo, że filmowe postaci to czarnoksiążnicy rodem ze średniowiecza, nie mogło zabraknąć obowiązkowego dla sensacyjnych produkcji zestawu scen. Nie należy się zatem dziwić samochodowym pościgom ulicami Nowego Jorku czy magom okładającym się pięściami, jak gdyby uczył ich tego sam Jackie Chan. Na ekranie zobaczymy też nieśmiertelny czarodziejski asortyment na czele z magicznymi pierścieniami i pradawnymi księgami.

Przy recenzowaniu filmów tego typu chciałoby się napisać, że bez względu na prostotę i trywialność historii jest to dobre, zapewniające rozrywkę kino. O ile można by tak określić niektóre hollywoodzkie produkcje, o tyle nie mogę tymi słowami podsumować „Ucznia czarnoksiężnika”. Jeżeli chodzi o fabułę, jest to zwyczajna kalka nie tylko ze wspomnianej serii autorstwa J. K. Rowling, ale też chociażby z rosyjskiej „Straży nocnej”. Efekty specjalne, jak na dzisiejsze możliwości techniczne i przyzwyczajenia widza, nie zachwycają, a bolesna przewidywalność jest w stanie popsuć seans każdemu, kto płacąc za bilet, oczekuje jak najwyższej jakości filmu.  

{jumi [media/reklama.htm]}

4 komentarze do “Uczeń czarnoksiężnika – recenzja

  • 28 listopada 2011 o 19:49
    Bezpośredni odnośnik

    :zzz Film jest dobry. A tą recenzje pisał ktoś kto chciał wyjść na profesjonalistę. Jednak nie jest to skala światowa. Była ta osoba na tyle nie rozważna, że na stronie tytułowej nie podano nazwisk aktorów wcielających się w postacie. Dziękuje, takie jest moje zdanie
    Dziennikarka

    Odpowiedz
  • 14 kwietnia 2015 o 15:58
    Bezpośredni odnośnik

    😡 😥 film jest boski ale twoja recenzja jest okropna i do bani taki jest moje zdanie na temat tej jakże okropnej i fatalnej recenzji

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy