Trubadur_26Znawcom opery tego tytułu nie trzeba przedstawiać, legendarne już dzieło Giuseppe Verdiego – Trubadur – po ponad 20 latach powrócił na deski Teatru Wielkiego w Łodzi.

Fabuła tego czteroaktowego przedstawienia nie należy do mało skomplikowanych. To historia miłości tytułowego Trubadura czyli Manrica i Leonory, damy jego serca, której to wygrywa miłosne serenady. Kochankom nie jest jednak pisane być razem, konkurentem Manrica jest hrabia Luna, który gotów jest posunąć się do ostatecznych czynów, by ukoić oszukane, odtrącone serce. Nie jest to bynajmniej błahy romans, bohaterowie połączeni są historią z przeszłości, a dokładnie osobą cyganki Azuceny. Ta za cel stawia sobie wypełnienie ostatniej woli swojej matki i pomszczenie kobiety, która zginęła skazana na śmierć na stosie przez ojca hrabiego.

joomplu:82972

Akcja nie jest prosta, śledzenie na bieżąco tekstu libretta autorstwa Leone Emanuele Bardare i Salvadore Cammarano nie rozjaśnia do końca zawikłanej intrygi. Wtedy z pomocą przychodzi muzyka, która świetnie buduje nastrój, oddaje emocje towarzyszące bohaterom na scenie, stanowi jakoby narrację opowieści. Zaskakujące, jak bardzo melodia może zmieniać się w zależności od sytuacji scenicznej oraz, że te same instrumenty mogą tworzyć zarówno atmosferę sielanki, jak i grozy. Tej ostatniej w historii nie brakuje, wprowadzają je zwłaszcza epizody związane ze starą cyganką, wzmianki o czarach i urokach, oraz same okoliczności jej śmierci. Oko cieszą kostiumy wykonawców, dopracowane w najmniejszym szczególe. Oddają one ducha XV-wiecznej Hiszpanii, w której ma miejsce akcja.

joomplu:82967

Publiczność nagrodziła śpiewaków owacjami na stojąco, szczególne wyróżniony został odtwórca głównej roli – Dominik Sutowicz, oraz Anna Lubańska wcielającą się w postać Azuceny. Brawa i kwiaty były jak najbardziej zasłużone, wykonawcy doskonale poradzili sobie z opanowaniem tak dużej ilości tekstu, i to w obcym języku, skoordynowaniem śpiewu z ruchem scenicznym i gestykulacją, zachowując przy tym najwyższy poziom wykonania.

Fot. Joanna Miklaszewska

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
fst
33. FST: Poza rzeczywistością – recenzja
Filoktet_foto_K_Bielinski_10
Filoktet w Teatrze im. Jaracza – recenzja
ulotka-lozko-zbiorowa
Trzy Razy Łódzko w Teatrze Lutnia – recenzja
1 Komentarz
  • Jacek Kubis
    20 stycznia 2015 at 21:14

    W życiu nie czytałem podobnych bredni. To jakieś dziecko ta Magda Sikorska? Jeśli dziecko, to OK, nie wie co pisze. Jeśli nie dziecko, to poziom skretynienia zadziwia.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*