tojuzjestkoniecCoraz rzadziej w kinach pojawiają się naprawdę niezłe komedie. To już jest koniec to nadspodziewanie dobra produkcja, którą można polecić wielbicielom czarnego humoru.

Najciekawszy wydaje się sam koncept – otóż aktorzy grają tu samych siebie. W dodatku całość przedstawiona jest w mocno krzywym zwierciadle. Niedopasowany do życia wśród celebrytów Jay Baruchel (Uczeń czarnoksiężnika, Wpadka) odwiedza swojego kumpla Setha Rogena (Wpadka, Zack i Miri kręcą porno, Green hornet, Boski chillout). Mimo niechęci Sethowi udaje się namówić przyjaciela do pójścia na imprezę do Jamesa Franco (Spider-Man 1-3, 127 godzin, Oz Wielki i Potężny). Tam cała śmietanka młodych celebrytów bawi się… aż do momentu wielkiego kataklizmu. Giną między innymi Rihanna i wciąż naćpany Michael Cera (Juno, Supersamiec). To jednak dopiero początek.

Rozpoczyna się walka o życie. Jay, Seth, James, a także Jonah Hill (Supersamiec, Moneyball, Straż sąsiedzka),  Craig Robinson (Jutro będzie futro, Zack i Miri kręcą porno) oraz  Danny McBride  (Zanim odejdą wody, Boski Chillout) zmuszeni będą zderzyć się z prawdziwym armagedonem.

To już jest koniec wbrew pozorom jest dość inteligentnym filmem, z konkretnym przesłaniem. Niezbyt odkrywczym, a jednak. Cieszy gra aktorów, także ich dystans do siebie. Kolejne zmiany akcji powodują, że widz się nie nudzi, a niektóre sceny są naprawdę dobre i zbawne.

Evan Goldberg wyreżyserował niezłe komercyjne kino, mocno autotematyczne, posypane czarnym humorem i elementami biblijnymi. Polecam, bo warto.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
tetro
Tetro – recenzja
Ikar. Legenda Mietka Kosza – recenzja
angele_et_tonny
Angele i Tony – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*