davisPo historycznym zwycięstwie 3:2 ze Słowacją, które dało Polsce pierwszy awans do Grupy Światowej, wszyscy miłośnicy tenisa w Polsce czekają na losowanie drabinki Pucharu Davisa.

Odbędzie się ono w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu w Santiago de Chile, gdzie dzień później rozpocznie się tegoroczny kongres ITF. Po opublikowaniu w poniedziałek popołudniu najnowszego rankingu wiemy już z kim może zmierzyć się Polska w pierwszej rundzie przyszłorocznej edycji rozgrywek Pucharu Davisa. Zgodnie z regulaminem rozgrywek będzie to jedna z rozstawionych ekip. Obok rozlosowywanych z nr 1 i 2 tegorocznych finalistów Belgii i Wlk. Brytanii, są to: Czechy, Szwajcaria, Francja, Argentyna, Serbia i Australia.


Ziściły się marzenia tenisowej Polski! Michał Przysiężny po świetnej grze pokonał w trzech setach Norberta Gombosa i wprowadził naszą reprezentację do Grupy Światowej Pucharu Davisa 2016!

Nieciekawe nastroje panowały po meczu Jerzego Janowicza z Martinem Kliżanem, ale wystarczyły dwie godziny z hakiem i wszystko się odmieniło. Michał Przysiężny zagrał znakomite spotkanie i zasłużenie pokonał 6:3, 6:4, 6:4 Norberta Gombosa.

Świetny serwis dał naszemu zawodnikowi dużą przewagę w decydującym o awansie do Grupy Światowej meczu. Przysiężny wygrał po pierwszym podaniu 86% punktów i ani razu nie pozwolił się przełamać. Najtrudniejszy moment był na początku trzeciego seta, kiedy Gombos miał dwa break pointy. Polak czterema doskonałymi serwisami nie dość, że wybronił się z opresji, to wygrał gema. Nasz reprezentant bardzo dobrze radził sobie także w wymianach, nękając Słowaka precyzyjnymi forhendami i bekhendami, a co jakiś czas skracając akcje przy siatce. W każdej partii Przysiężny zdobył po jednym przełamaniu, co wystarczyło do zwycięstwa.


Jerzy Janowicz nie zapewnił reprezentacji Polski upragnionego awansu do Grupy Światowej Pucharu Davisa. W pojedynku pierwszych rakiet nasz lider przegrał 3:6, 6:7(4), 3:6 z Martinem Klizanem i przed piątym meczem jest remis 2:2.

Cel Janowicza był jasny – pokonać Klizana i zapewnić reprezentacji Polski zwycięstwo w konfrontacji ze Słowacją. Niestety łodzian był bardzo daleko od jego realizacji. Zaczął wprawdzie obiecująco, już w pierwszym gemie miał szansę na przełamanie, ale później nie dotrzymywał już kroku Klizanowi.

Słowak wygrał pierwszego seta 6:3. W drugim też jako pierwszy uzyskał przełamanie, lecz Janowicz zdołał od razu odrobić stratę i doszło do tiebreaka. Bardzo ważnego z punktu widzenia całego pojedynku. Niestety Polakowi zabrakło dokładności, a niezwykle konsekwentny Klizan wypunktował Janowicza 7-4. W trzeciej odsłonie walki było najmniej. Gdy szala zwycięstwa przechylała się na słowacką stronę, z Polaka zaczęło uchodzić powietrze. Brak koncentracji, proste błędy i niestety porażka 3:6. O zwycięstwie Martina Klizana zdecydowała znacznie mniejsza liczba niewymuszonych błędów. Słowak popełnił ich 13, podczas gdy Janowicz aż 30.

Po czterech meczach Polska remisuje więc ze Słowacją 2:2 i losy zwycięstwa, a co za tym idzie awansu do Grupy Światowej Pucharu Davisa, rozstrzygnie ostatni piąty pojedynek. Zmierzą się w nim Michał Przysiężny i Norbert Gombos.


Jerzy Janowicz pokonał Norberta Gombosa 7:6(1), 6:4, 6:7(5), 6:2 w drugim barażowym meczu Pucharu Davisa o awans do Grupy Światowej. Po pierwszym dniu rywalizacji Polska remisuje ze Słowacją 1:1.

Trzy godziny i trzydzieści cztery minuty trwała zacięta walka między Jerzym Janowiczem a Norbertem Gombosem. Polak imponował serwisem, spokojem w akcjach z głębi kortu i koncentracją, ale jego sklasyfikowany na 125. miejscu rówieśnik od początku dotrzymywał mu kroku.

– Mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Nie spodziewałem się takiej gry ze strony Gombosa. Biegał blisko linii, grał płasko i agresywnie i dobrze serwował. Trudno mi było się dostosować do takiego stylu i przejmować inicjatywę – mówił po meczu Polak.

O rozstrzygnięciu pierwszej partii zadecydował dopiero tie break. Janowicz rozegrał go znakomicie, wygrywając do jednego. Poszedł za ciosem i w drugim secie od razu zdobył przełamanie, odskakując rywalowi na 3:0. Co prawda, Słowak w końcówce odrobił stratę, ale chwilę potem znów nie utrzymał serwisu, przegrywając 4:6. Po wyrównanym początku trzeciej partii Polak po raz kolejny znalazł sposób na podanie rywala i w kluczowym momencie objął prowadzenie 5:3. Niestety, najpierw nie wykorzystał szansy na skończenie pojedynku, a przy stanie 6:5 zmarnował dwie piłki meczowe. O wszystkim znów decydował tie break, którego tym razem wygrał Gombos, kończąc go fantastycznym minięciem. Na szczęście, w czwartej partii Janowicz wyraźnie dominował. Dwukrotnie przełamał rywala i zwyciężył 6:2.

– Bardzo trudno było mi odgrywać jego serwis. Szkoda tie breaka w pierwszym secie, ale z drugiej strony udało mi się w trzeciej partii obronić dwie piłki meczowe i odwrócić losy. Niestety, w czwartej odsłonie Janowicz szybko zdobył przełamanie, znowu był w grze i nabrał pewności siebie – powiedział po spotkaniu Słowak.


Nie było niespodzianki w pierwszym meczu Pucharu Davisa w Gdyni. Lider reprezentacji Słowacji Martin Kliżan wygrał z Michałem Przysiężnym 6:4, 6:4, 6:4.

Notowany o ponad sto pozycji wyżej w rankingu Słowak od początku grał na wysokich obrotach, już w trzecim gemie doprowadzając do przełamania i pewnie przewagę „dowiózł” do końca. W drugiej partii do przełamania dla reprezentanta gospodarzy doszło już w gemie otwarcia. Przy stanie 3:4 Przysiężny nie wykorzystał trzech break pointów od 0-40, co okazało się momentem kluczowym dla seta i całego meczu.

– Kluczowy był moment w drugim secie, gdy wyciągnąłem w jednym z gemów z 0-40. To było dla mnie bardzo ważne, dodało pewności siebie – mówił na pomeczowej konferencji prasowej lider Słowaków.

W trzecim secie Kliżan prowadził już, z podwójnym przełamaniem, 5:2. Przysiężny walczył do końca, ale zdołał odrobić tylko część strat.

– Martin zagrał bardzo dobry mecz, nie spodziewałem się, że będzie grał aż tak dobrze. Popełniłem też trochę błędów taktycznych. Powinienem skracać wymiany, częściej chodzić do siatki, ale nie wychodziło – ocenił spotkanie Przysiężny, dodając, że w razie potrzeby będzie gotowy na niedzielną rywalizację. – Zdrowotnie jest ok. Na pewno na niedzielę będę w stu procentach gotowy.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Otwarcie pierwszej w Polsce hali do curlingu (foto)
Workout Competition League
Kalendarz sportowca – październik 2019

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*