Vladimir_-_plakat_„Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.” Te słowa Ernesta Hemingway przychodzą na myśl po obejrzeniu spektaklu Vladimir w łódzkim Teatrze Powszechnym.

Bohaterowie spektaklu pojawiają się na scenie jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem sztuki. Widownia zasiada na scenie, a bohaterowie – trójka młodych, żywiołowych ludzi  wspólnie się bawi, tańczy. Maśa (w tej roli Katarzyna Grabowska), Aleś (Damian Kulec) i Miki (Michał Lacheta) to przyjaciele zamieszkujący wspólnie mieszkanie Aleśa. Znają się od kilku lat, doskonale rozumieją i dobrze czują się w swoim towarzystwie. Ze względu na problemy finansowe, Aleś decyduje się wynająć dodatkowo jeden pokój. Na ogłoszenie odpowiada dojrzały mężczyzna, emerytowany ochroniarz Vladimir (Artur Majewski). Maśa i Aleś od początku są zachwyceni nowym współlokatorem, Miki zaś jest zdystansowany i potrzebuje czasu, by go poznać. Vladimir jest specyficzną osobą, o mocno ugruntowanych przyzwyczajeniach i przekonaniach, pedantyczny, nieznoszący sprzeciwu. Ma dość nietypowe hobby – rzeźbi małe drewniane figurki. Bardzo lubi pomagać innym i udzielać rad. Do tego stopnia, że widzowie wraz z trójką młodych bohaterów odczuwają zmęczenie i irytację jego ciągłym narzucaniem swojej obecności, woli i opinii.

Vladimir to dramat psychologiczny, którego przedmiotem jest „przemoc w dobrej intencji”. Pokazuje jak bardzo można od siebie uzależnić drugiego człowieka, manipulować nim, ukazuje różne środki gwałtu emocjonalnego. Należy sobie tylko postawić pytanie czy cel uświęca środki? Czy z założenia dobre intencje mogą uzasadnić każde zachowanie? Czy wiek jest wyznacznikiem życiowej mądrości?

Interesująca i wciągająca historia czwórki współlokatorów, podkreślająca problem stosunków społecznych, bardzo dobrze dobrana muzyka i emocjonalność aktorów to niewątpliwe atuty Vladimira. Ale by przekonać się jak dokładnie wyglądały ich relacje, jak kończy się ta znajomość i co symbolizują laleczki Vladimira musicie wybrać się na spektakl.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Wesele_fot._1
31 FST: Wesele – recenzja
wpogoni
Impro Atak! W pogoni za Haroldem – recenzja
Mord_fot._Janusz_Szymaski1
“Mord” w Teatrze Nowym – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*