IMG_7898„Tu-wim” to siekiera, co odcina głowy i z uśmiechem na ustach krew spija widzom, którzy z błogością niepojętą się temu poddają. To szatkownica, petarda i sztuczne ognie. Eksplozja i powab, mrugnięcie okiem.

Rok Tuwimowski obradza niezliczoną mnogością tworów, które różnią się między sobą smakiem i wartością, nie zawsze stając na wysokości zadania. Spektakl Jerzego Jana Połońskiego i Jarosława Stańka to jednak delicja, której trzeba spróbować.

Absurd i groteskę mistrza Juliana wyśpiewuje przy wtórowaniu muzyka czworo aktorów. Ta grupa jest trzonem i nacią, siłą i potęgą tej sztuki. W ich gardłach drzemią moce niedefiniowalne, które zasysają odbiorcom kiszki.

Kto widział Damiana Kulca w zeszłorocznych dyplomach Szkoły Filmowej ten kupiony został choćby przez przebojowego tancerza, który skradł serce Mrówce w „Złychsnach”. Tutaj Kulec udowadnia, że umiłowanie, którym został obdarzony nie było daremne. Jest bombą atomową, co rzuca kartami z rękawa, a są to same asy. Arkadiusz Wójcik najhojniej częstuje komizmem, jest organiczną definicją ironii, a swą interpretacją „Całujcie mnie wszyscy w dupę” bije na głowę wersję aktorów Teatru Roma. Aleksandra Listwan to urok i wdzięk, ale i swawolna cząstka, krnąbrność i fikuśność, którą Ewa Sonnenberg równoważy i dopełnia, ta bowiem wydaje się kryć w sobie mocarstwa i potęgi. Do tego Paweł Jabłoński i muzyka na żywo (w której ma też swoje parę groszy Kulec a prawdę mówiąc to cały zespół aktorski). Melodyjność i energia zostają antropomorfizowane, wyczuwa się je w każdej minucie. Nie od dziś zresztą wiadomo, że muzyka grana, a nie odtwarzana, stanowi mocny atut spektakli, ubarwia, nadając świeżości.

Można by powiedzieć, że to tylko piosenki (choć doskonale wiemy, że takie twierdzenie już w przypadku samych tekstów autorstwa Skamandryty jest haniebnym krzywoprzysięstwem), ale tutaj są wykonywane z niebywałą nonszalancką finezją, powodując, że „tylko” przeradza się w „aż”. W każdej czuć dreszcze i wibracje świdrujące powietrze. Napięcie utrzymywane jest cały czas wysoko, nie ma utworów-zapełniaczy, spektakl biegnie, pędzi galopem, nie pozwalając na przystanki, ale przy tym nie łapie kolki, co więcej – zmienia kierunki, bo lawiruje się tutaj między ambiwalentnymi stanami. To wynik mądrego doboru tekstów, wprawnego czerpania z bogactwa i różnorodności Tuwima. To jakby gra w klasy, harce na skakance – od melancholii do humoreski, od powagi po figle.

Przedstawienie to jest ukłonem w stronę Tuwima, rekonstrukcją pełną świadomości istoty czaru i niesforności łódzkiego poety.

TU-WIM

Scenariusz i reżyseria: Jerzy Jan Połoński
Reżyseria i choreografia: Jarosław Staniek
Współpraca scenariuszowa, asystent reżysera: Arkadiusz Wójcik
Kostiumy: Marika Wojciechowska
Muzyka: Paweł Jabłoński
Obsada: Aleksandra Listwan, Ewa Sonnenburg, Damian Kulec, Arkadiusz Wójcik oraz Paweł Jabłoński.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
25072013_033
Letnia Scena: Być jak Maria Janion – recenzja (foto)
kaskada_1_20110829_1874039155
Kaskada w Teatrze Jaracza – recenzja
improatak
Teatr Nowy Impro – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*