Top_Dogs_-_fotos_3_maly4 października w Teatrze Studyjnym zorganizowano premierę spektaklu „Top Dogs” w reżyserii Marcina Brzozowskiego. Na scenie zobaczyliśmy dziesięcioro studentów IV roku Wydziału Aktorskiego PWSFTViT.

Miejscem akcji przedstawienia jest placówka NCC, jednej z największych światowych agencji pośrednictwa pracy. Nie jest to jednak zwykła, biurokratyczna instytucja. Oprócz tego, że wspiera poszukiwanie pracy, pomaga bezrobotnym odnaleźć się w zaistniałej sytuacji, uczy pozytywnego myślenia.

Bohaterami sztuki są tytułowi “Top Dogs”, czyli fachowcy najwyższej klasy cenowej – ludzie reprezentujący grupy kierownicze. Są znakomici w swoich zawodach, a mimo to stali się bezrobotni. Jako, że kompletnie się tego nie spodziewali, wiadomość o zwolnieniu jest dla nich ogromnym szokiem. Nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Każdy z bohaterów ucieka od tego na swój własny sposób. Udają, że nic ich to nie obchodzi, przecież w innej firmie przyjmą ich na pewno „z pocałowaniem ręki”, płaczą, przeżywają załamanie nerwowe, zamykają się w sobie, a nawet marzą o śmierci.  Udają przed sobą i światem, że nic się nie zmieniło. Wstydzą się, postrzegają to jako swoją największą życiową porażkę. Tracą poczucie własnej wartości i nadzieję na znalezienie wyjścia z sytuacji.

Terapia w agencji pracy ma przywrócić im chęć do działania, jak również uwrażliwić. Bowiem ludzie występując w roli szefów zapominają o współodczuwaniu, delikatności, liczą się tylko pieniądze i wyniki. Jeżeli coś/ktoś nie jest opłacalny, podlega redukcji.  Jednak czy efekt leczenia jest taki jak zakładano?

Sztuka “Top Dogs” skłania do refleksji. Z jednej strony świat koncernów porównano do buszu, w którym jeżeli chcemy przetrwać, należy umieć walczyć o swoje. Z drugiej strony, nawoływano do wzajemnego poszanowania, partnerskiej współpracy i empatycznego podejścia do ludzi.

Grę aktorską oceniam pozytywnie. Według mnie największe uznanie należy się Łukaszowi Chmielowskiemu. Choć był chyba najmłodszym artystą na scenie, kreacja pana Krause’a była znakomita. Na początku poznajemy go jako zakompleksionego, zagubionego mężczyznę, który boi się nawet własnego cienia. Jednak pod wpływem szczerej rozmowy z inną bezrobotną, próbując postawić się na miejscu własnego szefa, odsłania swe biznesowe oblicze – zdecydowanego, ostrego, sarkastycznego biznesman’a. Kolejnym atutem spektaklu była oprawa muzyczna, która działała odprężająco i wprowadzała widzów w pozytywny nastrój.

Choć „Top Dogs” jest współczesnym dramatem, można w nim odnaleźć kilka żartobliwych momentów, a to za sprawą dobitnego (nawet wulgarnego) języka oraz ironii. Na minus przemawia długość spektaklu. Półtoragodzinny występ troszkę nużył publiczność, można było odnieść wrażenie, że wątki za bardzo się zapętliły i zrobiło się sennie na scenie. Jednakże warto wybrać się do teatru, aby zobaczyć jak bohaterowie radzą sobie z utratą pracy i czy potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Top Dogs Top Dogs Top Dogs

/foto. Magdalena Kimak

 

{jumi [media/reklama.htm]}

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Horror-Kitchen-Show4
Horror Kitchen Show w Arlekinie – recenzja
SingleIRemiksy01
Single i Remiksy w Lutni – recenzja
nowaklasyka
Opowiadania Szukszyna – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*