SHITZ_B1_X10 maja na deskach Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi odbyła się premiera dramatu izraelskiego pisarza Hanocha Levina — Shitz, w reżyserii Marka Pasiecznego. Znając charakter twórczości Levina widz może wybrać się na spektakl z konkretnym na niego nastawieniem. Mianowicie spodziewa się rygoru słów, ich znaczeń, nieskrępowania wyrażanych myśli, wręcz wulgaryzmu oraz mechaniczności zachowań postaci.

Tytułowy Shitz jest głową żydowskiej rodziny, dbającym o jego dobrobyt oraz nasycenie. Jego głównym celem jest wydanie pierworodnej córki za mąż. Szczerze przyznaje, że po to ją wychował — w myśl życiowej koncepcji Shitza — wyhodował, wyprodukował. Bowiem rolą kobiety jest bycie żoną, matką, kochanką i gospodynią domową. Jednak brzydota córki utrudnia realizację zadania. Ta zaś, nie jest rodzicom dłużna. Szczerze życzy im śmierci oraz rychłego opuszczenia jej życia, by stało się ono nareszcie szczęśliwe… dzięki pieniądzom po nich odziedziczonym. Jak widać, wychowanie wpłynęło na córkę, która przejęła po rodzicach smykałkę do „przedsiębiorczości” oraz próby radzenia sobie w życiu.

Okazja do spełnienia marzenia, nie tylko o wyrwaniu się z domu, ale o wielkiej miłości, rychło się nadarza. Mężczyzna przez nią spotkany okazuje się równie nie bezinteresowną osobą, jak rodzina, do której niebawem wstąpi. Zamiast przyjść do rodziców narzeczonej, by poprosić ich o rękę córki, ten zjawia się, by negocjować finansowe rachunki, które będą decydującym argumentem zamążpójścia córki. Cel mężczyzny jest jeden: przejąć majątek przyszłej małżonki (pomimo gardzenia nią oraz traktowania jako obiektu czysto cielesnego) i oczekiwanie, a może i pomoc w śmierci teścia.

Niewątpliwie młodych łączy jedno: chęć przejęcia majątku rodziców oraz ich śmierć. Mamy do czynienia z opozycją starzy-młodzi. Ci pierwsi skazani są przez młode pokolenie na samotne dogorywanie, bez wsparcia oraz pomocy dziecka, które jedynie czeka na przejęcie ich majątku. Oni sami czują się już niepotrzebni, zaś jednym z ich głównych problemów jest brak erotyzmu, spowodowanego niezdolnością starczego organizmu do podjęcia aktu seksualnego. To jest powód dla którego ich życie, przede wszystkim Shitza, nie ma sensu. Nie mogąc zaznać spełnienia seksualnego, radość oraz rozkosz odnajduje w jedzeniu kiełbasy, będącej pomocą w jego smutku życia.

Najczęstszymi słowami, padającymi podczas spektaklu to mięso oraz kiełbasa. W świecie rodziny Shitza wszystko przybiera postać mięsną: ciało kobiety, pieniądze, wydanie córki za mąż i oczywiście, samo mięso a przede wszystkim kiełbasa, o którą Shitz prosi nawet na łożu śmierci. Niewątpliwie Shitz to obraz potwornego, niekiedy odrażającego i denerwującego uprzedmiotowienia człowieka, mogącego być wycenionym niezależnie od swojej woli. Tak naprawdę w świecie Shitza wszystko posiada swoją materialną postać. Wszystko można sprzedać i kupić, posiadać, wziąć we własne użytkowanie, by to zużyć, skonsumować i wydalić. W opisywanej przestrzeni nie ma miejsca na uczucia, ich okazywanie a nawet posiadywanie. Nie jesteśmy w stanie wyłuskać z tych postaci żadnych uczuć: miłości, troski, zadowolenia, poczucia wspólnoty. Istnieje jedynie wrażenie wszechogarniającego nieszczęścia oraz chęć pieniądza — mięsa.

Życzenie młodych nie spełnia się. Przekorny los dopomaga życiu Shitza i podnosi go leżącego na łożu śmierci, zabierając za to zachłannego zięcia. Nie marnując czasu Shitz zasiada do rodzinnego stołu, by rozpocząć planowanie kolejnego operatywnego planu. Mięso i kiełbasa nie mają końca…

Shitz — Hanoch Levin
Reżyseria: Marek Pasieczny
Występują: Beata Kolak, Kamila Salwerowicz, Mariusz Saniternik (gościnnie), Bartosz Turzyński

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
podniemieckimi
Pod niemieckimi łóżkami – recenzja
Maria Stuarda w Teatrze Wielkim – recenzja
022uwolnickarpia
MFSPiN: Uwolnić Karpia – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*