DSC_6372 Prosty, wydawałoby się… banalny pomysł na scenariusz. Młodzi ludzie, władza, kariera, wyścig szczurów, wypaczenie podstawowych wartości, a wreszcie zatracenie w codziennej walce o byt, o pieniądze, awans. Składniki idealnego, popularnego serialu. 

W tych, jednak, najprostszych scenariuszach, życie zaskakuje nas najbardziej. Niekiedy brutalne, bezlitosne, stawia przed nami bariery nie do przebycia, niewdzięczne i groteskowe w swoim okrucieństwie. Obserwując je na scenie, staramy się mimo wszystko tłumaczyć sobie, jak bardzo dalekie jest ono od tego… naszego, codziennego, pełnego przyziemnych spraw i rutyny.

 Nie oszukujmy się jednak, twierdząc iż nas… właściwie to nie dotyczy. Nie starajmy się uparcie wyperswadować sobie samym wad naszej ludzkiej, zwierzęcej natury. Cóż z tego, że nie pracujemy w wielkiej korporacji, że nie koncentrujemy się na rozwoju kariery? W odpowiedniej chwili, w grze o wysoką stawkę liczyłaby się przecież wygrana, satysfakcja zwycięskich minut i poczucie wyższości, wyjątkowości, władzy…

Chcemy, musimy przeżyć, przetrwać, wypłynąć przy każdej możliwej okazji na powierzchnię brutalnej, zawodowej rzeczywistości, a przede wszystkim utrzymać się na niej jak najdłużej i za wszelką cenę. Chcemy udowodnić swoja wartość sobie ale i innym. Zniszczyć wszystkich, którzy staną nam na drodze, którzy stanowić mogą potencjalne zagrożenie.

 Podstawowe instynkty rządza się swoimi prawami. Nie ma już miejsca na dotrzymanie danych obietnic, na honor, uczciwe współzawodnictwo, empatię. – Obchodzę Cię tyle co zeszłoroczny, gwiazdkowy prezent – mówi we frenetycznym szale jeden z bohaterów, pojmując tym samym, jak niewielkie znaczenie mają, dla otaczających go ludzi, autentyczne uczucia.

 Nie wystarczy juz być dobrym, trzeba być przecież najlepszym, a może, nie najlepszym,  a najbardziej popularnym? Kim jest bowiem pisarz, którego powieści nie są poczytne? Kim jest aktor, który nie gra w najbardziej kasowych produkcjach? Kim jest wokalista, którego głos nie sączy się z radia aż do znudzenia?

 Nazwani niszowymi twórcami, są idolami wiernych od lat odbiorców, znawców i miłośników ich artystycznego, literackiego dorobku. Czy postawieni jednak w sytuacji bez wyjścia nie zdecydowaliby się na zmiany? Na ukłon w stronę szerokiego grona widzów, czytelników? Czy naprawdę nie byliby skłonni poświęcić niemal wszystkiego aby tylko, choć na chwilę, na dłużej pozostać w świecie połyskującym tanim blichtrem kompromisów, układów i niemal feudalnych zależności?

 Czy, w chwili ostatecznego wyboru, nie liczyłby się juz tylko…”survival”?

Przeczytaj również:

LARP w Teatrze Wielkim


Simon Block – angielski dramatopisarz młodego pokolenia. Debiutował stosunkowo niedawno, w 1995 roku, sztuką “Not A Game For Boys”. Dwa lata później napisał dramat “Chimps” (“Akwizytorom dziękujemy”), którego premiera odbyła się w roku 1997 w londyńskim Hampstead Theatre.


Survival Survival Survival
Survival Survival
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
jajo_weza_64
Jajo węża w Teatrze Jaracza – recenzja
letnia_scena_2013_20130828_1654271875
Letnia Scena: Wokół Szekspira (foto+wideo)
PLAKAT_A3_audiencja1
Letnia Scena: Audiencja III, czyli Raj Eskimosów – recenzja
1 Komentarz
  • 7 stycznia 2010 at 10:53

    Temat niby oklepany, ale zaciekawiła mnie ta sztuka (brawo dla recenzenta!). Oj, chyba się wybiorę.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*