„Posprzątane” to najnowsza propozycja Teatru im. Stefana Jaracza dla łódzkich teatrofilów. Tragifarsa amerykańskiej autorki Sarah Ruhl śmieszy, wzrusza, zaskakuje. Premiera odbyła się 3 lutego na Dużej Scenie.

Głównymi bohaterkami przedstawienia są trzy kobiety – Lane, Virginia i Mathilde. Dwie pierwsze to siostry, diametralnie się od siebie różniące. Lane (Marieta Żukowska) – ambitna lekarka i spełniona kobieta sukcesu, równocześnie zimna i pozbawiona uczuć niczym Królowa Śniegu; Virginia (Gabriela Muskała) jest zaś kurą domową, która dawno porzuciła już dziewczęce marzenia o karierze i obecnie jej największą pasją jest sprzątanie. Natomiast trzecia kobieta, Mathilde (Justyna Wasilewska), to brazylijska sprzątaczka, zatrudniona przez Lane do utrzymywania jej perfekcyjnego i stylowego mieszkania w czystości. I wszystko byłoby zupełnie normalne, gdyby nie jeden drobny szkopuł. Mianowicie Mathilde na samą myśl o sprzątaniu wpada w depresję. A poza tym, jak mówi Victoria, jak Lane ma panować nad własnym życiem, na przykład wiedzieć, czy mąż nie ma romansu, skoro nawet nie odkurza pod łóżkiem?

Żukowska, Muskała i Wasilewska stworzyły w przedstawieniu trio idealne. Choć ich postacie są zupełnie inne, ich gra aktorska ma bardzo wyrównany, wysoki poziom. Aktorki wykreowały bohaterki, które w swoich paranojach, dziwactwach i wariactwach wydają się zupełnie rzeczywiste. Na ich tle niestety zupełnie znika występująca w drugim akcie, bezbarwna w swojej roli, Agnieszka Kowalska. Również, grający męża Lane, Mariusz Witkowski jest jedynie dodatkiem, wisienką na torcie jakim są Lane, Virginia i Mathilde.

Historia, pod pozorami zabawnej farsy, porusza tematy miłości i śmierci, potrzeby samorealizacji oraz spełnienia własnych marzeń, relacji między siostrami i mąż-żona. Dużo tego, dlatego też sztuka trwa dość długo, w pewnym momencie zaczyna się niestety nieco dłużyć, przeznaczona jest zatem dla wytrwałych, choć realizatorzy robią co mogą, by przykuć uwagę widza.

Sarah Ruhl w swoich dramatach miesza realizm z metafizyką, codzienność z irracjonalnością. Tym tropem poszli również twórcy łódzkiej inscenizacji. Przedstawienie klimatem przypomina nieco amerykański serial o prawniczce Ally McBeal. To skojarzenie nasuwa zwłaszcza pojawiająca się, w momentach gdy Mathilde zaczyna wspominać dawne życie w Brazylii, para tańczących dzieci. Oczywiście, pomysł nie jest aż tak radykalny jak tańczący noworodek, niemniej zaskoczenie jest dość duże. Oczy ze zdziwienia przetrzeć można również, gdy nad dysputującymi o śmierci i miłości kobietami nagle pojawia się ogromna ryba i majestatycznie machając ogonem „przepływa” przez scenę. Widz może przez chwilę zastanowić się: czy tylko ja to spostrzegam?, bohaterki bowiem całkowicie ignorują zwierzę. Takich nieco psychodelicznych elementów w sztuce jest z resztą jeszcze kilka, w muzyce, fragmentach dekoracji i kostiumów. Odpowiedzialny za reżyserię, scenografię i muzykę Mariusz Grzegorzek oraz kostiumograf Grzegorz Gonsior dali z siebie wszystko i należą im się ogromne brawa.

Sarah Ruhl

POSPRZĄTANE

przekład: Małgorzata Semil

reżyseria, scenografia, opracowanie muzyczne: Mariusz Grzegorzek

kostiumy: Grzegorz Gonsior

asystent reżysera, inspicjent, sufler: Jadwiga Król-Węgierska

asystent scenografa: Ryszard Warcholiński

występują:

Lane – Marieta Żukowska

Matilde – Justyna Wasilewska

Virginia – Gabriela Muskała

Ana – Agnieszka Kowalska

Charles – Mariusz Witkowski

Sylwia Pycio

Kasper Górczak

Zobacz też inne recenzje teatralne!

joomplu:31224joomplu:31225joomplu:31226joomplu:31227

joomplu:31229joomplu:31230joomplu:31231joomplu:31232joomplu:31181 joomplu:31228

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
lubiewo7a
Lubiewo w Teatrze Małym – recenzja
amok2
Amok – recenzja
Kochanowo i okolice w Teatrze Powszechnym – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*