63pippiPippi jest już niewątpliwie ikoną, jak informuje nas ona z plakatu reklamującego przedstawienie, bo kto nie zna piegowatego rudzielca znającego sposób na wszelkie problemy? Dziewczynki, która dzieli się ze wszystkimi swoimi mądrościami?

Pippi to młoda dziewczynka mieszkająca bez rodziców w Willi Śmiesznotce. Towarzyszą jej koń oraz małpka zwana Panem Nilsson. Na samotność nie narzeka zwłaszcza że zaprzyjaźniła się z dziećmi z sąsiedztwa – Anniką i Tommym. Dodatkowo ma worek pełen złota, głowę pełną pomysłów i mądrości życiowych oraz umiejętność dbania o siebie i innych. Niestraszny jej byk, duchy czy złodzieje. Ze wszystkim da sobie radę, nawet w bójce z dwoma chłopakami. Sama potrafi utulić się do snu czy ugotować jedzenie. Jej niezwykłe opowieści przyciągają słuchacza, który pewnie nigdy nie słyszał o tym że w Egipcie chodzą tyłem, a jej mama która jest aniołem spogląda przez dziurkę na ziemię. Choć czasem trochę kłamie, wie że żyje w wolnym kraju i może robić co chce.

Pierwsze co rzuca nam się w oczy po rozpoczęciu spektaklu to przeniesienie przygód Pippi we współczesność. Tommy biega z telefonem komórkowym, wszyscy uczniowie mają laptopy, a obiad na wynos przynosi chińczyk. Może jest to sposób by dzieciom bardziej się podobało, może by przyciągnąć ich uwagę jednak jak dla mnie zupełnie nie potrzebny.

Dobrym pomysłem zaś było wplecenie w fabułę piosenek, które ożywiały spektakl. Dzieci podrygiwały w rytm muzyki, a bohaterowie tańczyli na scenie. Historia przenosiła się też w różne miejsca – był dom Pippi, cyrk czy szkoła. Pomimo skromnej scenografii, pozwalała ona na pobudzenie wyobraźni. Nie zabrakło lokalnych elementów jak filmy w tle pokazujące Piotrkowską czy wycieczka szkolna przechodząca obok pomnika Misia Uszatka. Dodatkowy plus dla aktorów zwłaszcza głównej bohaterki Pippi, granej przez Kamilę Salwerowicz oraz Tommiego czyli Michała Bielińskiego. Świetnie wywiązali się ze swojej roli, dzięki czemu z przyjemnością można było ich oglądać.

Niestety w niektórych scenach jakby czegoś zabrakło. Szykowała się nie lada przygoda, a kończyła po paru zdaniach. Przez większość spektaklu również muzyka zbyt zagłuszała aktorów i nie do końca można było zrozumieć co śpiewają.

Najlepszym recenzentem są jednak dzieci, które wypełniły salę po brzegi. Na zakończenie wystarczy jak napiszę że wszyscy śmiali się tak że czasem pewnie słyszeli ich na Piotrkowskiej. Dopingowali bohaterów w ich przygodach, machali a nawet częstowali ciastkami. Po wyjściu z sali najmłodsi przeżywali „jaka fajna ta Pippi”.


fot. mat.pras. Janusz Szymański

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
INTERNETy_A_MIASTO_L
Miasto Ł – recenzja
Interiors_2010_Production_Image_6_-_NTFI_Archive_2009
Nowa Klasyka Europy 2014: Wnętrza – recenzja
savannah_bay_20130323_1258398542
Letnia Scena: Savannah Bay – recenzja
4 komentarze
  • oliwier
    21 stycznia 2015 at 17:04

    bardzo podobał mi się spektakl najlepsza scena według mnie to było ratowanie dzieci. 😆 😀 🙂 🙄 8) 😉

  • 1 marca 2014 at 16:25

    Bardzo fajny spektakl 😛 🙄 8) 😆 😀 8) 😉

  • 1 marca 2014 at 13:06

    byłam na tym spektaklu i choć że chodzę do 5 klasy bardzo mi się podobało. A najlepsza scena była w cyrku. 😆 😀 🙂 8) 🙄 😛

  • Ola Hałka
    3 maja 2013 at 14:28

    Dlaczego nie jest pokazany spektakl?

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*