Trzy siostry mierzą się ze wspomnieniami. Po śmierci matki muszą nie tylko uporządkować jej szafę, ale też swoje uczucia. To niełatwe zadanie przedstawiono w tragikomicznym spektaklu „Pamięć wody” w Teatrze Jaracza.

Mary (Urszula Gryczewska), Teresa (Matylda Paszczenko) i Catherine (Katarzyna Cynke) – trzy siostry, trzy świetne kreacje aktorskie. Pierwsza, najstarsza, jest odnoszącą sukcesy zawodowe lekarką, związaną z żonatym mężczyzną. Druga to maniaczka zdrowej żywności, pragmatyczna perfekcjonistka, ustawiająca męża na własną modłę. Najmłodsza Catherine jest najbardziej wyzwolona, pali skręta za skrętem, każdy z wielu romansów przeżywa jak wielką miłość.

Choć na pierwszy rzut oka każda jest inna, okazują się niezwykle do siebie podobne. Tworzą pozory silnych, a naprawdę wszystkie potrzebują miłości, bliskości, bezpieczeństwa. Najbardziej jednak łączy je żal do rodziców, a zwłaszcza do niedawno zmarłej matki. Mają jej wiele do zarzucenia. Zbliżający się pogrzeb i spotkanie w rodzinnym domu dają im okazję do wspomnień i przemyśleń. Upływ czasu i emocje wpłynęły na sposób w jaki kobiety obecnie postrzegają wiele zdarzeń z przeszłości. Na jaw wychodzą przez lata ukrywane sekrety. Pozostał również żal i pretensje, które nie łatwo jest przezwyciężyć. Żeby pożegnać matkę musi jednak nastąpić przebaczenie.

Tercet aktorek uzupełniają Mike – mąż Teresy, grany przez Mariusza Witkowskiego i Frank – partner Mary, w którego wciela się Mariusz Ostrowski. Na scenie pojawia się również duch matki ukazujący się najstarszej córce. W tej roli wystąpiła Monika Badowska.

Pod płaszczykiem żartu, zmieniającego momentami spektakl w farsę, w przedstawieniu postawionych zostaje wiele pytań natury filozoficznej. Jaki wpływ ma na nasze obecne życie ma przeszłość? Czy błędy, które popełniamy są odbiciem błędów naszych rodziców? Jak wychowanie oddziałuje na naszą dorosłość?

Pamięć jest jak woda. Nie da się jej zmienić, nawet gdybyśmy się bardzo starali.

Choć problematyka nie należy do łatwych, dzięki ciekawemu scenariuszowi współczesnej brytyjskiej dramatopisarki Shelagh Stephenson, doskonałym dialogom, odpowiednio budowanym emocjom i ich różnicowaniu, udało się uniknąć czyhającego na realizatorów nadmiernego patosu, który mógł stać się ich udziałem. Zorganizowaliby wówczas pogrzeb nie tylko matce, ale również całemu przedstawieniu, na którym przez ponad dwie godziny nie dałoby się wysiedzieć. Jaracz nie zawodzi. 

Premiera odbyła się 2 Października 2010, na Małej Scenie Teatru im. Jaracza w Łodzi.

Pamięć wody Pamięć wody Pamięć wody
Pamięć wody Pamięć wody Pamięć wody
Pamięć wody

Zdjęcia: GREG NOO-WAK, Teatr im. Stefana Jaracza

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
07_Rzeczy_Lukasz_Bzura_Luiza_Luszcz-Kujawiak
Rzeczy Teatru Logos – recenzja (foto)
brzydal
Brzydal w Teatrze Szwalnia – recenzja
godzinakota-2
Godzina kota – recenzja
3 komentarze
  • bursz
    17 listopada 2015 at 14:13

    Szanowni Państwo,
    wyszłam ze sztuki zmęczona, nie po raz pierwszy. Umiera matka, akcja toczy się wokół łóżka. Nie wyobrażam sobie takich zachowań w chwili śmierci matki. Żal jest ale wcześniej, po śmierci to raczej wyrzuty sumienia własne. Nie wiem na czym polega…obecna sztuka, może jej nie rozumiem. Pomijam wspaniałą grę aktorską. Pozdrawiam,

  • Osendi
    18 kwietnia 2013 at 05:17

    Kapitalny spektakl! Uśmiałam się do łez. Jedne z najlepiej wydanych pieniędzy w moim życiu.

  • Beatqs
    1 grudnia 2012 at 08:25

    byłam wczoraj, rewelacyjna sztuka!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*