B.Blaszczynski_A.Derda17 marca na dużej scenie Teatru Studyjnego odbyła się premiera sztuki czeskiego reżysera i pisarza Petra Zelenki, którą tym razem pod swój warsztat wziął Grzegorz Chrapkiewicz.

  
Mowa o spektaklu Opowieści o zwyczajnym szaleństwie, który opowiada o zawirowaniach w relacjach damsko-męskich. Porusza temat borykania się z samotnością i stawiania czoła miłości: zarówno tej prawdziwej, jak i wyimaginowanej.

Sztuka jest umiejętnym połączeniem dramatu i komedii. Główni bohaterowie rozpaczliwie poszukują miłości, szczęścia i sensu życia. Chcąc na dobre odgonić od siebie złą passę, chwytają się najbardziej ryzykownych sposobów. Niekiedy nawet porywają się na interwencje zahaczające o magię. Często działania te doprowadzają ich do szaleństwa.

Mimo niewątpliwie dramatycznego wydźwięku fabuły, Opowieści o zwyczajnym szaleństwie to sztuka na której przede wszystkim będziemy się świetnie bawić, a wszystko za sprawą doskonałych, tchnących absurdalnym dowcipem dialogów. I choć w dużej mierze dotyczą one tak do znudzenia branych przez twórców pod warsztat tematów, jak homoseksualizm, masturbacja, czy seksualne fetysze, to w tym spektaklu zostały ukazane nie w wulgarny, a wysublimowany sposób. Widz nie czuje zażenowania. Na jego twarzy już w pierwszych minutach spektaklu maluje się szczery uśmiech i pozostaje tam już do końca spektaklu..

Mocną stroną sztuki są utalentowani aktorzy. Mimo młodego wieku, nie można im odmówić perfekcyjnego obycia scenicznego i nienagannej dykcji. Bez wątpienia w każdym z nich drzemie spory potencjał. Należy przede wszystkim pochwalić Bartłomieja Błaszczyńskiego, który odgrywał główną rolę. Jako 35-letni sfrustrowany kawaler Piotr, którego matka nieustannie podejrzewa o homoseksualizm, wypadł znakomicie. Świetną kreację stworzyła też Joanna Osyda, znana do tej pory, jako potulna studentka Fotografii z serialu Majka. Tym razem wcieliła się w rolę zadziornej mieszkanki blokowiska – Jany, tym samym udowadniając, że nie jest aktorką jednopłaszczyznową.

Podziw budzi też poświęcenie, z jakim aktorzy odgrywali niektóre sceny. Niewątpliwie wielkie uznanie należy się Ewelinie Kudeń, która pojawiła się w spektaklu w dwóch rolach: sprzątaczki Anny i… manekina. Na uwagę w szczególności zasługuje ta druga kreacja. Aktorka bowiem, jako manekin, przez kilka dobrych minut leżała nieruchomo, przykryta pokaźną wykładziną, gdzie z pewnością miała ograniczony dostęp do tlenu. Imponująca była również scena, w której młode małżeństwo: Alicja i Jerzy, (w tych rolach Julia Rybakowska i Konrad Michalak), udawało kłótnię. Nie brakowało w niej rękoczynów, turlania po podłodze, czy szarpania za włosy. Scena była bardzo efektowna i wypadła niesamowicie realistycznie. Zapewne przyniosła aktorom nie jednego siniaka ale dla takiego efektu zdecydowanie się opłacało.

Podsumowując: świetna gra aktorska, dobry humor, intrygująca fabuła, zmuszająca do chwili refleksji nad kondycją własnego życia. Zdecydowanie warto obejrzeć!

Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Opowieści o zwyczajnym szaleństwie
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Opowieści o zwyczajnym szaleństwie
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Opowieści o zwyczajnym szaleństwie Opowieści o zwyczajnym szaleństwie
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie

Zobacz inne recenzje teatralne

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
fot._Piotr_Gamdzyk_scena_zbiorowa
Życie w Teatrze Powszechnym – recenzja
IMG_4347
LS 2015: Shirley Valentine (foto)
tuwim_poster
Tuwim dla dorosłych – recenzja
2 komentarze
  • magda
    22 marca 2011 at 10:57

    błąd już poprawiony 🙂

  • Aneta
    21 marca 2011 at 14:02

    Alicję gra Julia Rybakowska,a nie Robakowska 😉

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*