nakr_016W swoim czasie była jedną z największych gwiazd Hollywood. Tak, jak wielu poprzedników i następców, zmarła przedwcześnie z powodu nadmiaru alkoholu, leków i zażywania narkotyków. Dorotka z Czarnoksiężnika z krainy Oz.

Nazwisko Judy Garland otwierało kiedyś każde drzwi. Wybitna aktorka i piosenkarka od dziecka pracująca w showbiznesie. Teatr Muzyczny w Łodzi postanowił przypomnieć nieco dziś zapomnianą gwiazdę ekranu, prezentując spektakl muzyczny autorstwa Peter Quilter “Na końcu tęczy”.
 
Akcja sztuki rozgrywa się w hotelu Ritz w Londynie w 1968 roku, pół roku przed śmiercią gwiazdy. Judy (Anna Walczak), mająca już za sobą lata największej świetności, wyniszczona długoletnim uzależnieniem od leków, narkotyków i alkoholu, przyjeżdża do stolicy Wielkiej Brytanii na serię koncertów. W trasie towarzyszy jej przyszły, piąty i ostatni mąż Mickey Deans (Paweł Audykowski) – podejrzana postać z nowojorskiego klubu muzycznego, oraz Anthony Chapman (Janusz Skoneczny) – przyjaciel i akompaniator.

Spektakl w reżyserii Ireneusza Janiszewskiego rozkręca się powoli. Pokazuje mechanizm wyniszczający gwiazdę – Gdy miałam piętnaście lat wstawałam o czwartej rano. Kręciłam dwa filmy na raz – żaliła się na scenie Garland. – Dostawałam wiele pigułek. Rodzona matka pilnowała, abym zjadła je wszystkie.

Świat showbiznesu jest okrutny – zabiera wszystko, to co człowiek ma (talent i zdrowie) w zamian nie dając nic – takie przesłanie przekazuje spektakl. Nawet największa gwiazda kiedyś musi skończyć, jest zmęczona, nie można zmuszać jej do kolejnego popisu. To coś więcej niż “maszynka do zarabiania pieniędzy”, a wielu o tym zapomina.

Jakże aktualne to słowa – Michael Jackson, Heath Ledger, Brittany Murphy – wszystkich ich pochłonęła ta “gigantyczna machina”, od której patrząc na kolejne nazwiska – Marilyn Monroe, Elvis Presley, naprawdę trudno uciec, kiedyś i dziś.

Na końcu tęczy jest spektaklem porządnym, sceny przeplatane są polskimi wersjami piosenek Judy Garland. Nie ma tu fajerwerków, jest epitafium złożone artystce. Cięte, często dowcipne dialogi – wyraziste postaci, ich rozwój i zmiana , która zachodzi podczas spektaklu. O tym, że sztuka podoba się widzom niech świadczy bis, który na zakończenie przedstawienia zaśpiewała Anna Walczak.


Na końcu tęczy Teatru Muzycznego Na końcu tęczy Teatru Muzycznego Na końcu tęczy Teatru Muzycznego Na końcu tęczy Teatru Muzycznego
Na końcu tęczy Teatru Muzycznego Na końcu tęczy Teatru Muzycznego Na końcu tęczy Teatru Muzycznego
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_3019
Lamaila w Teatrze Wielkim – recenzja
komisariat
Zwariowany komisariat – recenzja
laweczxka-nowy1
Ławeczka na Piotrkowskiej – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*