MARS_foto_kasia_chmura_www-0491Po olbrzymich kinowych sukcesach takich filmów prezentujących podróże w najdalsze zakątki wszechświata, twórcy teatralni również postanowili zabrać nas na kosmiczną wyprawę. Tym razem w bezpowrotną podróż na Marsa wybraliśmy się wraz z Teatrem Powszechnym w spektaklu Mars: Odyseja w reżyserii Pawła Miśkiewicza. Wszystko odbyło się w miejscu szczególnym, bo w opuszczonej teatralnej sali Grand Hotelu. Już samo dotarcie na widownię dawnego Teatru 7.15 nasuwało nieodparte skojarzenia z podróżą kosmiczną.

W 2023 roku na Marsa zostanie wysłana grupa astronautów, która założy tam kolonie. Astronauci polecą tylko w jedną stronę i resztę życia spędzą na dotychczas opuszczonej, czerwonej planecie.

Mars: Odyseja to rozważania na temat motywacji i konsekwencji decyzji wyborze (locie i osiedleniu). To dyskusja o wolności i marzeniach ale także o tchórzostwie i ucieczce. Podczas sztuki mamy okazję oglądać próbkę ludzkich zachowań w starciu z nieodwracalną i całkowicie dla nas niewyobrażalną sytuacją. Możemy wcielić się w skórę osób, które podejmują decyzję całkowicie odmieniając ich życie. Twórcy poprzez ten spektakl próbują także zmusić nas do rozważań na temat sensu egzystencji, kierunku w którym zmierzamy czy również istnienia Boga.

Całość jednak nie zaprezentowała się tak dobrze, jak zapewne oczekiwali tego aurtorzy. Spektakl, mimo tego, iż znakomity technicznie, ma spore niedociągnięcia scenariuszowe przez co nie jest w stanie dotrzeć do emocjii przybyłej publiczności. Widzowie natomiast ostentacyjnie manifestowali swoje niezadowolenie w lekceważący sposób opuszczając widownię, nawet jeśli wymagało to przejścia przez scenę z grającymi aktorami. Możliwe, że zachowanie gości jest również zasługą kłopotów organizacyjnych i słabej komunikacji podczas zmiany pomieszczeń.

Na pochwałę niewątpliwie zasługuje nawiązująca do kubricowskiej odysei muzyka, światła oraz scenografia, która wkomponowana we wnętrza Grand Hotelu daje niesamowity efekt. Aktorsko spektakl także wypadł przyzwoicie, mimo ograniczeń wynikających z konieczności noszenia skafandra.

joomplu:69829

Sztuka, która właśnie odbywa się zarówno w ramach XX Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych jak i akcji Dotknij Teatru, z pewnością wymaga jeszcze dużo pracy. Z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, ale warto zobaczyć ją jako teatralną ciekawostkę. Pozostaje jedynie nadzieja, że podczas kolejnych spektakli goście okażą twórcom odrobinę szacunku i wytrzymają do końca delektując się raczej niespotykanym w teatrze obrazem.

/fot. Katarzyna Chmura

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Kotka_zdj1
Kotka na rozpalonym, blaszanym dachu – recenzja
koralinaplakat
Koralina w Teatrze Pinokio — recenzja
PLAKAT_A3_audiencja1
Letnia Scena: Audiencja III, czyli Raj Eskimosów – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*