IMG_9844Kolejny spektakl prezentowany w ramach XX Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi, to Bitwa Warszawska 1920 zrealizowany przez Teatr Stary w Krakowie. Choć sztuka opowiada o najbardziej przełomowej bitwie w dziejach Polski,  nie jest to kolejna sucha, szkolna lekcja historii.

Wybierając się do teatru obawiałam się, że będziemy mieć do czynienia albo z banalnie opowiedzianą historią pełną patosu, podniosłych mów i mitów, albo z tanią i płytką rozrywką. Jednak na całe szczęście było inaczej. Sztuka ta, to wystawione w sposób inteligentny dramat, w którym królują bohaterowie z krwi i kości.

Przedstawienie podzielone jest na etapy przygotowań wojsk polskich do nadchodzącej Bitwy Warszawskiej, a także kontestacje jej wyniku. Pierwsza scena ukazuje towarzysza Dzierżyńskiego, granego przez Marcina Czarnika. Kończy się w dramatyczny sposób – matka oblewa go krwią. Nadchodzi czas wojny. Potem kolejno prezentowane są dyskusje i sytuacje, które w ostatecznym rozrachunku mają wpływ na dzieje – rozmowy w Belwederze, zaciąg ochotników w Poznaniu, powstanie w Białymstoku Polskiego Komitetu Rewolucyjnego, śmierć księdza Skorupki, rozszyfrowanie tajnych informacji przez szyfranta Kowalewskiego, a także kolejne wydarzenia po 14 sierpnia 1920 roku.

Odrobinę kontrowersji wzbudza  postać Józefa Piłsudskiego granego przez Michała Majnicza, co może jednak świadczyć o tym, że do dziś brakuje obiektywnego spojrzenia na wodza naczelnego, jako prawowitego konstruktora warszawskiego zwycięstwa.  Prezentowanie Piłsudskiego w fatalnej kondycji psychicznej wzmacnia  prawdziwość opowieści, pogłębia wielopłaszczyznowość i wielowymiarowość przedstawienia.  Faktem jest, że  w sytuacji krytycznej dla kraju potrafił podjąć ostateczną decyzję i wraz z rzetelną pracą sztabu, oficerów odnieść zwycięstwo. Do tego rewelacyjne role Krzysztofa Globisza wcielającego się w postacie Wincentego Witosa, Maxime Weyganda, Kowalewskiego i księdza Skorupki, a także Doroty Pomykały – polskiej mamy.

Co ważne, nie należy po spektaklu spodziewać się sprawozdania z przebiegu bitwy, czy analizy przyczynowo-skutkowej – jak doszło do Cudu nad Wisłą. Duet Strzępka/Demirski stworzyli  trwająca trzy godziny próbę zrozumienia, odpowiedzenia na pytanie czym jest wolność, niepodległość, polskość.

Przyglądając się wydarzeniom sprzed prawie stu lat i temu co obecnie się dzieje na scenie politycznej okazuje się, że historia niczego nas nie nauczyła. Nie szanujemy autorytetu, nie potrafimy wyciągnąć wniosków, tak jakby wracamy do początku. Miało się polepszyć, a się pogorszyło. Demokrację mamy tylko z nazwy, bo przeciętny obywatel jest jedynie pionkiem „na scenie władzy”.  Nie brakuje tu „mrugnięć do widza”, aluzji związanych ze współczesnością. I clue –matka wszystkich. Przyglądająca się wszystkiemu – temu co dobre i co złe. Matka karcąca swoje dzieci, cierpliwa, cierpiąca. Po prostu pramatka polka.

Warto na zakończenie wspomnieć o scenografii przypominającej spaloną filharmonię lub teatr – budzi podziw jej rozmiar, tak jak kurtyny stworzonej ze starych mundurów. Dodatkowymi atutami są efekty specjalne – wybuchy, zaskakujące przedmioty, a także interakcja z publicznością. Bitwa Warszawska 1920 to spektakl mądry, w którym twórcy w sposób mistrzowski wyważyli powagę z dowcipem. Nie brak tu scen, przy których widz nie przestanie się śmiać (np. aluzje do Nataszy Urbańskiej), nie brak i inteligentnego rozrachunku z przeszłością. To wyśmienite spotkanie z „żywą historią”, na które warto wybrać się przy każdej możliwej okazji. Polecam.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
_DSC0043
Szkoła na opak w Teatrze Arlekin – recenzja (foto)
IMG_2624_tn
Karnawały Świata na Bis w Teatrze V6 (foto)
szermier_022
Komedia romantyczna w Teatrze Powszechnym

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*