matkajoannaSzwalnia skrupulatnie podąża świadomie obranym torem przetwarzania drzazg, przemielania traum, pracy na bebechach. Tym razem niebłahym tekstem, który bierze na warsztat jest „Matka Joanna od aniołów” Jarosława Iwaszkiewicz. Pokaźna grupa aktorska pod przewodnictwem Marcina Brzozowskiego w ramach stypendium dla młodych twórców skonstruowała spektakl „Matka Joanna”.

Sacrum egzystuje tutaj obok profanum, przemieszane, ułożone na kształt planszy warcabów, gdzie sąsiadujące pola infekują na siebie. Nie ma tu stanów czystych, świętość przeżarta jest rdzą, surowość spektaklu wstrząsana jest spazmami egzorcyzmów.

Aktorzy, jak podkreślił sam reżyser – z zupełnie odmiennych estetyk, to także ambiwalentne, odrealnione istoty. W tej kompilacji jednak dobrane akuratnie, niczym różne pionki ustawione na tej samej szachownicy. W pamięć wbijają się głównie cztery postaci: Paulina Gałązka – tytułowa matka Joanna, która demony skrywa po kieszeniach i z opętańczą mocą wyrzuca, gdy moment właściwy nadchodził; Konrad Korkosiński – pozornie niewinny i nieskalany ksiądz Suryn, który ostatecznie zostaje nadgryziony przez czarty i fantomy; oszalały, targany parkosyzmami Adam Kupaj w roli Wołodkowicza oraz szczery, najtrzeźwiej stąpający po ziemi proboszcz Brym – Grzegorz Mikołajczyk,

Spektakl przyszło mi oglądać w dość niedogodnej pozycji, skulona na dostawionej poduszce. Paradoksalnie było to położenie najwłaściwsze do przyswajania tej sztuki. Jakby spod stołu przypatrywać się, podglądać przez dziurkę od klucza. Ale o bezpieczeństwie nie było mowy. Aktorzy miotali się w szale przed nogami, wirowali niesieni złowieszczo-swawolnym tańcem. Także widzowie umiejscowieni wyżej, dalej nie zdołali uciec, dosięgnął ich przeszywający na wskroś chłód, nie tylko metaforyczny.

Zmyślnie gra się też tutaj niebezpośrednimi środkami – ciemność dopełnia srogi charakter, świece nasycają mistycyzmem. Także muzyka – grana na żywo przez Gęsty Kożuch Kurzu prowadziła widzów przez te skażone zaułki – raz wtórując do dzikiego tańca, to znowu tylko cicho i niepokojąco drgając w tle, mozolnie oblepiając widownię małymi igiełkami.

Sama Szwalnia jest miejscem idealnym dla tego typu przedsięwzięć. Widać, że repertuar konstruowany jest w sposób wysoce przemyślany. Wystawiane sztuki w punkt trafiają w specyfikę miejsca.

Reżyseria/adaptacja tekstu/scenografia:
Marcin Brzozowski

Występują:
Paulina Gałązka
Ewa Łukasiewicz
Marta Jarczewska
Janusz Stolarski
Grzegorz Mikołajczyk
Wacław Mikłaszewski
Adam Kupaj
Konrad Korkosiński
Konrad Eleryk
Krzysztof Rogucki

Kostiumy:
Paulina Ptasznik

Muzyka grana na żywo:
Gęsty Kożuch Kurzu

Spektakl zrealizowany w ramach stypendium dla młodych twórców Prezydent Miasta Łodzi Hanny Zdanowskiej

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
a2012-10-21_12-44-03
Nić Ariadny w Teatrze Piccolo – recenzja
IMG_1925
Emisariusz – recenzja
8.208cmieszna20ciemno9ce620fot.20Reinhard20Werner
XXI MFSPiN: Śmieszna ciemność – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*