_MG_6771Gombrowicz jest niezwykle kuszący, jeśli chodzi o branie na warsztat, wystawianie (mimo jego osobistych animozji do teatru) czy też dowolne przerabianie. Takie praktyki to jednak porywanie się z motyką na słońce, zmienianie kierunku obrotu Ziemi. Z Gombrowiczem trzeba się bić, stawać w szranki, toczyć niełatwe boje.

Studenci czwartego roku wydziału aktorskiego Szkoły Filmowej wraz z reżyserem Waldemarem Zawodzińskim rzucili jednak tę rękawicę, przygotowując „Ślub”. Wzięli Gombrowicza za mordę, Gombrowicz ich wziął za mordę i publiczność ostatecznie też za mordę została wzięta, przygnieciona do podłogi, trzymana twarzą w piasku. Bo z Gombrowiczem lekko być nie może, nie tylko aktorzy, ale i odbiorcy gimnastykować się muszą.

Dyplomowy „Ślub” był oniryczną maskaradą, teatrem osobliwości, mszą absurdów. Spektakl ten był sztuczny – sztucznością pożądaną, naszpikowany przerysowaniem, patosem i kiczem, mieszanką wysokiego i niskiego, boskiego i ludzkiego. Studenci grali w ping-ponga piłeczką Formy, która raz odbijała się od tego, co królewskie, boskie, czyste i dziewicze, by po drugiej stronie stołu dotknąć tego, co plugawe i rozpustne, zhańbione. Gombrowiczowski „Ślub” to deformacja wzajemna, zmaganie sił wewnętrznych i zewnętrznych. Aktorzy zniekształcali również – siebie samych, sytuacje, sceny, zdarzenia i oczekiwania widzów. Kreowali nieustanny akt stwarzania się, wywracali się na lewe strony, przekształcali, pączkowali.

joomplu:81656

Na uwagę zasługuje ciekawe rozwiązanie: obsada jest zmienna, w postać Henryka i Władzia naprzemiennie wcielają się Marcin Miodek oraz Grzegorz Otrębski, co wyzwaniem jest niebłahym. Pozostali aktorzy dźwigają swoje role równie dzielnie: Anna Mrozowska, czyli Mania, choć mówi niewiele nie ginie na scenie, działa mimiką, gestem. Mikołaj Chroboczek (Ojciec) dziwnością swej postaci świeci w mowie, natomiast Sebastian jasnych (Pijak) kurioza rozwija do maksimum, eksplodując dziwem.

Swoje robi też prosta, ale wymowna scenografia stworzona przez reżysera, natomiast charakteryzacja i kostiumy, za które odpowiedzialna była Maria Balcerek jak wisienka na torcie, dają ostatni szlif, dodatkową moc, jeszcze jedno uderzenie.

Kiedy za Gombrowicza bierze się kto inny, niż sam Gombrowicz zawsze pozostanie niedosyt, prześwit, jakaś pretensja czy zarzut. Coś będzie za małe, niewystarczające. Gryźć będzie delikatniej, tkanki infekować z mniejszą mocą. Starania studentów IV roku PWSFTViT oceniać jednak należy wysoko – czuć w tym było gombrowiczowską charyzmę, której nie podmieniono na tani, zupełnie nieprzystający ekwiwalent.

Na podstawie „Ślubu” Witolda Gombrowicza
Reżyseria i scenografia: Waldemar Zawodziński
Obsada: Mikołaj Chroboczek (Ojciec), Marta Herman (Matka), Sebastian Jasnoch (Pijak),
Michał Jóźwik (Kanclerz), Marcin Miodek (Henryk/Władzio), Anna Mrozowska (Mania) i
Grzegorz Otrębski (Henryk/Władzio).
Kostiumy: Maria Balcerek
Choreografia tanga: Edyta Wasłowska

/fot. Michał Siarek/Szkoła Filmowa w Łodzi

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DOWOD_galeria_5_1
XXI MFSPiN: Dowód na istnienie drugiego – recenzja
bozemoj
Boże mój! w Teatrze im. Jaracza – recenzja
Wesele_fot._1
31 FST: Wesele – recenzja
2 komentarze
  • leszek
    3 listopada 2014 at 09:00

    w porządku, owacja na stojąco

  • Damian
    2 listopada 2014 at 20:21

    Baaardzo słabe przedstawienie. Od lat oglądam dyplomy ze wszystkich szkół ale ten jest tragicznie słaby.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*