letniskoplakat“Letnisko” Freda Apke na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi miało swoją premierę w maju tego roku. Reżyser Bartosz Zaczykiewicz zabiera nas do nadmorskiej posiadłości w której spotykają się miłość i sztuka. Niestety to miłość do pieniędzy i sztuka wydumanego młodzika pewnego swojej intelektualnej wyższości nad światem. Na szczęście, jest to historia opowiedziana z przymrużeniem oka, w której nie brak chwil by wybuchnąć śmiechem.

“Najpierw otworzymy buzię – po czym ją zamkniemy – potem otworzymy rączkę – i znowu zamkniemy – a następnie znikniemy. A więc – po cholerę chcesz jeszcze wiedzieć, o co chodzi w tej sztuce?”

Sztuka opowiada o wartościach uniwersalnych i z pozoru wszystko jest proste, on bogacz – właściciel fabryki (pieluszek) i ona, kochająca (trzecia) żona wyjeżdżają wypocząć do jego nadmorskiej posiadłości. On chce wypocząć, ona zasłużyć się światowi sztuki za jego pieniądze. Tak pojawiają się w nadmorskim letnisku postacie marnego dramaturga Flapke, wypalonego aktora Reizschneidera i krytyka sztuki Bolla, który poza krytyką sztuki zajmuje się również drobnymi kradzieżami, ale nie dajmy się zwieść pozorom. Dodatkowym akcentem humorystycznym jest służąca imieniem Carmen wyciągnięta wprost z hiszpańskojęzycznej telenoweli, a do tego mewy zajęte… nie, tego musicie Państwo sami się dowiedzieć.

fot._Maciej_Mraczek_Letnisko_I

/fot. Maciej Mraczek

Sieć wzajemnych intryg coraz bardziej się plącze, aż do momentu, w którym niemal nie wiadomo o co chodzi. A skoro nie wiadomo o co chodzi, to może chodzić tylko o jedno.Okazuje się, że wszystko można kupić, a wartości moralne są jakby to powiedzieć, przedmiotem interpretacji. Sytuacja, która na początku sprawiała wrażenie niesamowicie poważnej nabiera ciepłych barw absurdalnej komedii pomimo, iż cały czas opowiada o, poniekąd smutnej, rzeczywistości.

Inscenizacja “Letniska” jest ciekawa, scenografia dobrze dobrana, niedominująca; pełniące rolę przerywników fragmenty krzątaniny to dla mnie coś nowego, w dodatku bardzo przypadła mi do gustu gra aktorska Grzegorza Pawlaka (Reizschneider). Najbliższe spektakle już 8, 9 i 10 lipca.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
podniemieckimi
Pod niemieckimi łóżkami – recenzja
Interiors_2010_Production_Image_6_-_NTFI_Archive_2009
Nowa Klasyka Europy 2014: Wnętrza – recenzja
ICH_CZWORO_TJ_foto_Greg_Noo-Wak_8
Ich czworo w Teatrze Jaracza – recenzja
1 Komentarz
  • Katarzyna
    30 lipca 2011 at 15:45

    Miałam jakiś czas temu wątpliwą przyjemność owa sztukę zobaczyć i bez obrazy,bo pracę doceniam ,ale efekt pozostawia wiele do życzenia sztuka jest co najmniej kiepska.Chciałam,bardzo chciałam przekonać się do teatru Powszechnego,ale jakby nie patrzeć po prostu się nie da.Po raz kolejny po zakończeniu spektaklu mam chęć rzucić ziemię na scenę.Humor który twórca proponuje jest tak przewidywany i przetrawiony,że rzadko kiedy wywołuje chociażby uśmiech.Gra aktorów jest dobra,trzyma odpowiedni poziom,zachwyca wprost wspomniana Carmen.Jednak nawet to sztuki nie ratuje.Niestety widzowie wydawali się po spektaklu bardziej zażenowani,niż rozbawiani,a wychodzący na przerwę szeptali,że “może druga połowa będzie lepsze”.Przykre,że praca tylu fantastycznych ludzi nie przynosi powalającego,jak mogłoby się wydawać efektu.Pozdrawiam ciepło i odradzam,pieniążki lepiej wydać na coś przynoszącego więcej radości.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*