letnia_scena_2013_20130828_1654271875Gdy widzowi z góry narzuca się sugerującą adnotację w formie określenia „pokaz mistrzowski” można popaść w lekki sceptycyzm. Takimi frazami operować należy ostrożnie. W przypadku Wokół Szekspira to nie był jednak zabieg na wyrost, Andrzej Seweryn uczynił z tej sztuki ucztę dla widza.

Ujmowała przede wszystkim forma, niezwykle luźna i niewymuszona, Seweryn pomiędzy odgrywaniem fragmentów Szekspira (szeroki wybór ważnych monologów), wdawał się w konferansjerkę z publicznością, tłumaczył, dopowiadał i elastycznie kontrował najprzeróżniejsze komentarze. Skonstruował swą grą, reżyserią i przede wszystkim charyzmą spektakl silny i wyważony, ale też charakteryzujący się ogromną dozą swobody i nieskrępowania. W taki sposób widzów można ośmielać i zachęcać do współuczestnictwa.

Wokół Szekspira pokazuje wiele, jest suto zastawionym stołem, z którego na własny talerz nakładać można do woli i wedle uznania. Z jednej strony – sam Szekspir, jego wielowymiarowość i uniwersalność, spektrum postaci i ponadczasowość zachowań, charakterów. To znowu – gra aktorska, gibkość artysty, umiejętne operowanie różnymi środkami twórczego rzemiosła. Odpowiednio połączone zostały elementy żartobliwe, które wynikały niezwykle naturalnie, samoistnie wykwitały na scenie z dramatopisarskimi treściami i konwencjami przez siebie niesionymi.

Seweryn był czarodziejem, od którego nie dało się oderwać oczu podczas monologów szekspirowskich; mieszającym w trzewiach i zamrażającym nimi czas. Ale jawił się też jako najlepszy kompan do najzwyklejszych rozmów, które mimo wszystko ocierały się o kwestie wyższej rangi; był urzekający, choć nie próbował się przypodobać. Kupił wszystkich tym mistycznym „czymś”, układanką magii i warsztatu, które niezbicie posiada. O tematach ważnych i poważnych, pełnych patosu mówił z łatwością, nie potrzebował wymyślnej scenografii, olśniewał na tle czarnym przełamywanym ciekawą, sensualną grą świateł, z atrybutów korzystał oszczędnie i rzadko, wystarczało jego ciało i mowa.

Myślę, że było to całkiem celne podsumowanie całej Letniej Sceny. Pokazanie publiczności i innym twórcom, że komizm rodzić powinien się autentycznie i właściwie niby przypadkiem. Wystarczy tylko bazować na właściwym gruncie i mieć na uwadze wyższe pobudki. Chodzi o mruganie okiem, delikatność i naturalność, nawet (a może szczególnie) przy tematach pełnych uroczystości. O poruszanie się między kontrastami.

Warto dodać, że przed spektaklem odbyła się konferencja prasowa z udziałem Andrzeja Seweryna podczas której zaprezentowano wyniki tegorocznej Letniej Sceny.

fot. MB

Zobacz także:

Letnia Acena 2013: Przypadek Adasia Miauczyńskiego (foto)

Letnia Scena 2013: Hotel Babilon (foto)

Letnia Scena 2013: Savannah Bay (foto)

Letnia Scena 2013: Audiencja III, czyli Raj Eskimosów

Letnia Scena 2013: Dwoje biednych Rumunów mówiących po Polsku (foto)

Letnia Scena 2013: Błazen Pana Boga (foto)

Letnia Scena 2013: Ampuć, czyli zoologia fantastyczna (foto)

Letnia Scena 2013: Być jak Maria Janion – recenzja (foto)

Letnia Scena 2013: Wściek – recenzja (foto)

Letnia Scena 2013: Moja droga B. – recenzja (foto)

Letnia Scena 2013: Iwona, księżniczka Burgunda (foto)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
2_max_i
Kokolobolo w Teatrze Nowym – recenzja
swietajoanna
Święta Joanna szlachtuzów w Teatrze Nowym – recenzja
dwoje_biednych_rumunw_mwicych_po_polsku_20130318_1914866542
Letnia Scena: Dwoje biednych Rumunów… (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*