PLAKAT_A3_audiencja1Poznańska Scena z bliska ambicje miała na zaprezentowanie dialogu błyskotliwego, energetycznego. Stworzyła jednak sztukę duszną i nadętą.

On i ona. Mistrz i uczennica. Para kochanków, sceniczni towarzysze. Duetów i kontrastów można by mnożyć sporo, a wszystkich tak naprawdę wyliczyć nie sposób, bo jest ich zbyt wiele, nachodzą na siebie, zlewają się, mieszają. Przeciwieństwo płci, które ma być tematem przewodnim, zatem wybrzmieć odpowiednio nie jest w stanie.

Spektakl jest burzliwy, szybki, chyba przesadnie i na wyrost. Widza zarzuca się kolejnymi formami i konwencjami w zasadzie nie potwierdzając sensu ich bytności na scenie. Mami się szałem i dynamicznością, rzuca asami z rękawa, tylko, że wszystkie te asy mają pozaginane rogi. Nie wiem czy tempo miało wspomagać i potwierdzać warsztat aktorów, w praktyce niestety sprawia, że wyglądają oni jak napuszone pawie. Szkoda, bo wydaje się, że zarówno Janusz Andrzejewski jak i Izabela Tarasiuk posiadają odpowiedni kunszt i możliwości, ale nadmuchują się do tak ekstremalnych rozmiarów, że trudno stwierdzić to naprawdę, że pęka wszystko niczym bańka mydlana. 

Audiencja III… ma bawić, ale jest bombą niewypałem, zbyt barwnym konfetti, które nie zachwyca a pozostawia obojętnym, sztucznym ogniem, który przestał świecić. Dodatkowo ten twór posiada zabarwienie filozoficzne, dyskutuje się o profesji aktora, wywody te jednak wypadają blado, beznamiętnie. Przedstawienie to przyrównać możemy do wielopiętrowego tortu, o wszystkich możliwych smakach i kolorach – z założenia ma fascynować i przyciągać, ale tak naprawdę ani nie wygląda ładnie, ani nie jest smaczne. Trudno w tej dzikiej mieszaninie wyłapać cokolwiek, dotrzeć do sensu czy puenty. Janusz Andrzejewski, bazując na Schaefferze, wytworzył jednorodną masę, papkę, która łupie w zębach, by następnie przepłynąć niezauważona, nie pozostawiając po sobie żadnych wartościowych składników.

„(..) Potrzeba wymagającej publiczności. A tu tylko barany przychodzą do teatru i barany z teatru wychodzą.” To kwestia wyjęta ze sztuki. Kwestia drobna, ale moim zdaniem kluczowa. Po co konstruować spektakle lotne, wysokie, skoro widownia przyjmie cokolwiek i tak czy siak zaniesie się chichotem? Szkoda, że zagadnienie to pozostaje obojętne, że skwitowane jest tylko obustronnym niewzruszonym uśmiechem. Gdyby publiczność obrosła w choć niewielką przytomność, może w teatrze nie dostawalibyśmy tak pompatycznych tworów bez znaczenia.

SCENA Z BLISKA
Bogusław Schaeffer
AUDIENCJA III, CZYLI RAJ ESKIMOSÓW
Reżyseria: Janusz Andrzejewski
Występują: Janusz Andrzejewski, Izabela Tarasiuk

/fot. mat.pras.

Zobacz także:

Letnia Scena 2013: Dwoje biednych Rumunów mówiących po Polsku (foto)

Letnia Scena 2013: Błazen Pana Boga (foto)

Letnia Scena 2013: Ampuć, czyli zoologia fantastyczna (foto)

Letnia Scena 2013: Być jak Maria Janion – recenzja (foto)

Letnia Scena 2013: Wściek – recenzja (foto)

Letnia Scena 2013: Moja droga B. – recenzja (foto)

Letnia Scena 2013: Iwona, księżniczka Burgunda (foto)

Letnia Scena 2013 – program, informacje

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
taniecwampirow
Taniec wampirów – mroczna legenda (foto)
Teatr20Dramatyczny20w20Wab3brzychu2023dziady120-20fot.20Piotr20Pb9czkowski20-20na20fotografii20Waldemar20Dyb3a
#Dziady Michała Kmiecika – recenzja
Mayday 2 w Powszechnym (recenzja, foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*