Marzec_Lekcje-foto_Greg_Noo-Wak_20Co się dzieje za oknem w przestrzeniach blokowisk? Czy rodzina dobrze wygląda tylko na zdjęciu? Między innymi na te pytania próbuje odpowiedzieć rosyjska dramatopisarka Irina Waśkowska, której dwie jednoaktówki – Marzec i Lekcje miłości możemy w jednej sztuce zobaczyć na deskach Teatru im. Stefana Jaracza w wykonaniu reżysera Rafała Sabary.

Świat zubożałej inteligencji. W czterech ścianach rozgrywają się mniejsze i większe dramaty. Możemy przyjrzeć się z bliska toksycznym relacjom matki (Barbara Marszałek) i córki (Matylda Paszczenko), które wciąż na nowo kochają się i nienawidzą. Łarisa choć jest po trzydziestce, panicznie boi się dorosłego życia. Histeryczny lęk przed samotnością, brakiem akceptacji otoczenia, znalezieniu szczęścia w miłości nie pozwala jej w pełni smakować życia, w domu wygodniej, w domu bezpieczniej. 

W tle bezsilność matki wobec lęku przed samotnością dziecka, dziecka niezbyt rezolutnego, być może mającego problemy psychiczne, niedojrzałego jak na swój wiek. A gdzieś obok słoiki i pudełka, w których chomikuje się wszystko – po mojej śmierci mydła wystarczy ci na jakieś pięć lat – mówi matka sprawdzając mozolnie daty przydatności kolejnych leków. Jednak na „to” nie ma lekarstwa – życie w świecie marzeń i trwanie w „zimnej i szarej” rzeczywistości. Poszukiwania za wszelką cenę dobrego, prawdziwego mężczyzny kończą się tak samo. Marzenia o dobrym, bogatym życiu podobnie– silnym upadkiem i próbą podniesienia się. A w tle nieustanna histeria obu bohaterek.

joomplu:86699

A co słychać w domu Koczkiny (w tej roli Milena Lisiecka) mieszkającej z zięciem (Marek Kałużyński)? Po wielu miesiącach nieobecności odwiedza ich córka – żona, Masza (Agnieszka Skrzypczak). Pseudoharmonijny świat w jednej chwili legnie w gruzach, a tuż obok pojawi się trzecia, niczym z komediowego, klasycznego trójkąta, Nikołajewa (ponownie Matylda Paszczenko), dla której Misza jest „ostatnią deską ratunku przed życiem w samotności”. A co z Maszą? Uciekła od męża, od domu, obudziła się „niewiadomo gdzie” przy „niewiadomo kim”, próbuje reinterpretować swoje życie i dokonania, jednak nie jest to proste. Kolejny dramat wisi w powietrzu. Bo reakcja na nią jest inna, niż zakładała.

Jednym z wielu plusów przedstawienia jest to, że powyższe zdarzenia, to fragment nie tylko mrocznego dramatu, a zgrabnej tragikomedii, podczas której poza refleksją u widza wielokrotnie pojawia się uśmiech – często przez łzy. Świat absurdów życia codziennego, póz, konwenansów, które Waśkowska pokazuje w niezwykle krzywym i ostrym zwierciadle.

Marzec_Lekcje-foto_Greg_Noo-Wak_20

W obu jednoaktówkach bohaterowie czekają na szczęście, na miłość, na lepszą przyszłość i chociaż z całych sił próbują – nie wychodzi im to. Lekcje miłości są brutalne – nie ma co myśleć o marzeniach, nie ma co żyć poza konwenansami, bo w ostatecznym rachunku nic z tego nie wyjdzie. Czasem trzeba się poddać i po prostu żyć, czy też u boku rodziny, zjeść „kawałek ciasta”. Bo w sumie rodzina, czy dobra czy zła, jest jedynym „zahaczeniem” w świecie. Z drugiej strony „zahaczenie” to powoduje, że do końca wolnym być nie możemy. Dobrego rozwiązania nie ma, lekcje przysporzyć mogą tylko ból i smutek. I sarkastyczny śmiech widowni.

/fot. mat.pras. Grek Noo-Wak

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Dwoje_biednych_Rumunw_fot._2
31 FST: Dwoje biednych rumunów… – recenzja
romans1akt26
Romans z Czechowem – recenzja
Alicja42
Alicja w krainie czarów w Arlekinie – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*