ktoniemanieplaciKto nie ma, nie płaci to komedia autorstwa zapomnianego nieco noblisty, Dario Fo. Niby temat aktualny, jednak wykonanie mocno nierówne i, tak jak niestety ostatnie premiery Teatru Nowego, pozostawiające wiele do życzenia.

  
Historia jest dość prosta. Sztuka prezentuje dzień z życia dwóch małżeństw – Antonii i Giovanniego oraz Margherity i Luigiego, którzy jak wiele innych osób walczyć muszą z coraz większymi podwyżkami cen żywności. Mężczyźni to przyjaciele pracujący w fabryce, żony to typowe “kury domowe”. Jak widać mamy tu do czynienia z niezbyt wysoką klasą społeczną. W czasie szturmu na supermarket Antonia wraz z innymi okrada go i zanosi do domu sporo toreb z jedzeniem. Tak rozpoczyna się groteskowa farsa autorstwa Dario Fo.

Niestety im dalej w las, tym mniej grzybów. Brakuje tu tylko śmiechu puszczanego z taśmy. Całość stworzona na podobieństwo komedii dell’arte dla “napuszonych panów i ich pięknych, dużo młodszych pań”. Luigi robi jakieś dziwaczne fikołki, reszta często się strasznie męczy. Dowcip, którego… nie ma. Niby to groteska, ale czuć, że nie tak ma być. Ma być zabawnie, a nie jest. Kto nie ma, nie płaci  miała być spektaklem dla ludu, została “dla białych kołnierzyków”.

Nie wszystko tu jednak jest złe. Na plus zaznaczyć trzeba role Mirosławy Olbińskiej (Antonia) i Sławomira Suleja (Giovanni), którzy odnajdują się w tym nie do końca realnym świecie. Mnie osobiście najbardziej “śmieszył” łódzki “bard” Jacek Bieleński, komentujący wydarzenia przy pomocy gitary i zdartego głosu – widocznie chłop musi trochę dorobić, dlatego pojawił się w tej produkcji.

Teatr Nowy na swoich deskach prezentował wiele spektakli lepszych, ale też wiele gorszych. Kto nie ma, nie płaci jest nierówny, głownie ze względu na “udziwnienia”, których w pierwotnym tekście nie było (Bieleński i inne bzdury), a także konwencji (która jednak wynika z założeń Dario Fo). Mnie nie przekonuje. Zapewne nie jestem najlepszym odbiorcą “pseudo” komedii dell’arte – po prostu nie śmieszy mnie to, chociaż widownia była rozbawiona.

Być może “brak spełnienia spektaklowych obietnic” wynika z innej przyczyny – po Zbigniewie Brzozie “lepszej” sceny Nowy już mieć nie będzie. I trzeba się po prostu przyzwyczaić do prostszego repertuaru skierowanego do “napuszonych panów i ich pięknych, dużo młodszych pań”. To jednak nie moja bajka.

 
Kto nie ma, nie płaci Kto nie ma, nie płaci Kto nie ma, nie płaci
Kto nie ma, nie płaci Kto nie ma, nie płaci
/fot. Artur Kostkowski
 
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
BIEL0219
Kaligula w Teatrze im. Jaracza – recenzja
i_Obraz_033
Oskar i Pani Róża w Teatrze Pinokio – recenzja (foto)
matkajoanna
Matka Joanna w Teatrze Szwalnia – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*