Kotka_zdj1Teatr Jaracza wystawił kotkę Maggie na rozpalony, blaszany dach. To niewątpliwie najgorętsza premiera tego miesiąca – prezentacja dramatu Tennessee Williamsa.

„Kotka” łasi się, pręży, drapie, śmieszy przez łzy… ale na pewno nie wywoła u widzów alergii. Sztuka Williamsa w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej to spektakl uwodzący konstrukcją postaci, uwieńczoną mistrzowską grą aktorów.

Atmosfera w domu bogatego amerykańskiego plantatora jest napięta, a może po prostu rodzinna… Na jego 65. urodziny przybywa dwóch synów, ich żony i dzieci (brawa dla najmłodszych aktorów). Brick to były sportowiec, kontuzjowany fizycznie i mentalnie, alkoholik, mąż walczącej o przetrwanie Maggie-kotki. Gooper jest prawnikiem, z Mae ma pięcioro dzieci, szóste w drodze. Wraz z panią domu i jubilatem, zasiadają do okrągłego stołu, by celebrować życie i śmierć. Równość jest jedynie pozorem. Każdy skrywa jakąś tajemnicę, ma odmienne życzenia i zamiary. Cukierkowe przyjęcie przeistacza się w zaciętą walkę o rodzinny majątek. Ktoś musi umrzeć, ktoś powinien się narodzić.

Siła „Kotki” tkwi w doskonałej obsadzie. Obok grającego z poświęceniem Kamila Maćkowiaka wspaniale w roli Maggie prezentuje się Iwona Karlicka – studentka PWSFTviT. Ponadto: dostojni Ewa i Andrzej Wichrowscy (jako matka i ojciec), Mariusz Słupiński (Gooper), Izabela Noszczyk (Mae) i charyzmatyczna Milena Lisiecka (– w podwójnej roli: służącej i głosu niemowlęcia). Łódzcy aktorzy z dobrze nakreślonych w dramacie postaci, stworzyli żywych, wyrazistych bohaterów, którzy każdym gestem przekonują do siebie widza.  

Spektakl tętni autentyzmem. Lejąca się z słuchawki prysznica woda jest prawdziwa. Ból powstały w wyniku upadku Bricka ze stołu, także. Sącząca się z łokcia Maćkowiaka krew stanowiła element nieplanowany, dlatego szczególnie przemawiający do wyobraźni.

Scenografia utrzymana w witalnej zieleni, jest przekornym pejzażem dla rodzinnych walk i oczekiwania na śmierć ojca. Okrągły stół i urodzinowe baloniki stają się emblematami obłudy i sztuczności. Dzięki świetnie oddanym rysom postaci, moralny wymiar sztuki nie staje się jej ciężarem. Błyskotliwy humor zgrabnie przeplata się z trwogą i namiętnością. Całość wypada zachwycająco.

Kotka na rozpalonym, blaszanym dachu   – Tennessee Williams    

reżyseria:     Małgorzata Bogajewska
scenografia:     Małgorzata Bogajewska, Grzegorz Nowak
kostiumy:     Dominika Skaza
opracowanie muzyczne:     Rafał Kowalczyk

Obsada:    
Margaret    – Iwona Karlicka (PWSFTviT)
Służąca    – Milena Lisiecka
Mae    – Izabela Noszczyk
Matka    – Ewa Wichrowska
Brick    – Kamil Maćkowiak
Gooper    – Mariusz Słupiński
Ojciec    – Andrzej Wichrowski

Kotka na rozpalonym, blaszanym dachu Kotka na rozpalonym, blaszanym dachu Kotka na rozpalonym, blaszanym dachu
/fot. mat.pras.
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Tylko miłość (sceny z życia małżeńskiego) w Teatrze Małym – recenzja
Jakub_Firewicz_Milosz_Karboownik_Jaroslaw_Dziedzic_Micha
MFSPiN: Miarka za miarkę – recenzja
999_movingtbarakhd
ŁSB: Moving Target – recenzja
2 komentarze
  • Jagoda
    31 października 2012 at 20:45

    Bardzo obawiałam sie tego spektaklu, bo film z Taylor i Newmanem to arcydzieło, które uwielbiam. Okazało sie jednak, ze nie było czego – gra aktorska wyśmienita, Kamil boski… jednakże mnie trochę drażniła zielen ścian no i niestety muzyka- była bardzo męcząca i zupełnie nie dopasowana…

  • Dawid
    14 maja 2010 at 21:19

    Zgadzam się, dużo autentyzmu. A Maćkowiak musi mieć krzepe!!!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*