koralinaplakat28 września premierą Koraliny Teatr Pinokio udowodnił, że nie należy uparcie i niestrudzenie wystawiać dla dzieci wciąż te same oraz dobrze im znane baśnie braci Grimm bądź Andersena. Oczywiście, powstają ich ciekawe przedstawienia oraz interpretacje, jednak historie te zna już każdy i niczym one nie zaskakują w teatrze — jeśli już, to formą. Tutaj Teatr Pinokio umilił czas najmłodszym widzom wystawiając po raz pierwszy na swoich deskach Koralinę — powieść Neila Gaimana, wydaną zaledwie dziesięć lat temu.

Jest to niewątpliwie bardzo dobre posunięcie, by przedstawić historię nową, świeżą, podczas której dzieci będą zaangażowane w obserwowane wydarzenia, a te zaś nie są przewidywalne, dla wszystkich banalne oraz oczywiste. Taką właśnie historią jest Koralina.

Opowieść ta łączy realność z grozą, niemal horrorem. Można by było powiedzieć banalnie: fantastyką. Naturalnie, występuje ona na każdym kroku, jednak jest przerażająca, przez co fascynująca oraz pociągająca dziecięcą wyobraźnię, a to — czy w literaturze, czy teatrze — jest najważniejsze. Szybko zmieniająca się scenografia, której cykliczność dobrze przygotowuje młodego widza na nadchodzące wydarzenia, zabawa światłem, dająca złudzenie magii, perfekcyjność rekwizytów, zaś przede wszystkim interesujące postacie — te groźne, śmieszne, jak i pałające energią oraz dobrem — stanowią niezbędny trzon owej historii.

Koralina (nazywana przez wszystkich Karoliną) zamieszkała z rodzicami w nowym domu, którego mieszkańcy odznaczają się dziwnymi pasjami oraz usposobieniem. Dziewczyna pałająca bezustanną żywą energią oraz zainteresowaniem wszechrzeczy cierpi z powodu braku zainteresowania jej osobą wiecznie zapracowanych rodziców. Koralina nie chce bierności. Pragnie badać, odkrywać, rozwiązywać zagadki nawet te niebezpieczne… również dla jej życia.

Podczas nudnego deszczowego wieczoru odnajduje w domu drzwi, które prowadzą „donikąd”. Za nimi stoi mur. Jednak nie dla Koraliny, przed którą on znika i zaprasza do świata będącego pozornie dla dziewczyny bardziej sprzyjającym niż ten realny, w którym wszyscy nazywają ją Karoliną, rodzice zbywają, a marzenia się nie spełniają. Mimo to bohaterka bardzo szybko doświadczy prawdy o tamtej przestrzeni na opak wynaturzonej, będącej dla niej wrogą oraz niezwykle niebezpieczną. Czy uda jej się stamtąd wydostać? Czy będzie musiała pomóc w tym innym? Czy zadziwiający sąsiedzi staną się znaczącymi postaciami w jej wędrówce, wręcz walce o duszę i serce? Czy Koralina doceni świat w którym żyje oraz jego wartości?

Warto by młodzi widzowie poznali odpowiedź na te pytania, ponieważ Koralina jest spektaklem godnym polecenia. Nowa historia, intrygująca, wciągająca, posiadająca elementy grozy to główne jego zalety. Dzieci i rodzice — do teatru!

Neil Gaiman Koralina
Adaptacja i reżyseria – Karolina Maciejaszek
Scenografia – Anna Chadaj
Muzyka – Łukasz Borowiecki
Obsada: Żaneta Małkowska, Hanna Matusiak, Ewa Wróblewska, Anna Sztuder-Mieszek, Łukasz Bzura, Pavel Kryksunou, Mariusz Olbiński, Łukasz Batko

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
_MG_0060
MFSPiN: Konstelacje – recenzja
ulotka-lozko-zbiorowa
Trzy Razy Łódzko w Teatrze Lutnia – recenzja
13
Pomoc Domowa w Powszechnym – recenzja
2 komentarze
  • 29 marca 2016 at 15:38

    😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀

  • Klaudia Łyżkiewicz
    26 marca 2014 at 14:52

    Uwazam ze warto iść na ten spektakl ponieważ są tam momenty grozy i momenty zabawne. Kiedy obie starsze panie tańczą lub kiedy Koralina szuka dusz trójki dzieci. W sztuce dobro zwycięża, a prawdziwi rodzice dziewczynki powracają do tajemniczego domu z zamurowanym cegłami wejściem. Według mnie spektakl i cho 🙂 reografia były naprawde świetne.Mam nadzieję że ta wyczerpująca odpowiedź pomoże wam w wybraniu odpowiedniej sztuki teatralnej.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*