szermier_022Słabe dialogi, wątła fabuła, jednowymiarowe postacie. Miał powstać pastisz na “tvn-owskie” komedyjki, powstał utwór wpisujący się w konwencję tych “arcydzieł”.

Tadeusz – neurotyczny pisarz-alkoholik z kompleksem “twórcy, który chce tworzyć wybitne dzieła”. Wokół jego zmagań z napisaniem komedii romantycznej dla mas, kontaktów z Reginą – podstarzałą bizneswoman, której zaczyna tykać zegar biologiczny, toczy się cała opowieść nowego spektaklu Teatru Powszechnego.
Niby wszystko jest w porządku – w komediach bohaterowie nie muszą posiadać głębi. To nie postacie, a figury, tło potrzebne dla danej sytuacji, repertuar ich aktywności nie musi być szeroki, jednak gdy po dziesięciu minutach widz wie już wszystko – Marcin to niedojrzała supergwiazda, pani Stefania to katoliczka cierpiąca za winy męża, Mundial to inteligent starej daty nienawidzący “komuchów” (pewnie działał, jak każdy, w podziemnej “Solidarności”) – może poczuć się ciut zawiedzony. Poza tym sama opowieść to zaledwie kilka połączonych ze sobą motywów, które są co najważniejsze, nie śmieszne.
Wojciech Tomczyk chciał “Komedią romantyczną” wyśmiać środowisko warszawskich twórców nastawionych na zysk. Problem z tym, że wygląda to tak jakby wzorował się na serialach znanych z TVN-u i Polsatu i wpisał się w ich “poetykę”. Tak jak nigdy bohaterowie “Na wspólnej” nie będą stali w korku jadąc z Wrocławia do Gdańska, tak postacie “Komedii romantycznej” nie będą mieli żadnych problemów ze stworzeniem “Prawdziwej miłości” – tytułowej komedii.  Każdy utwór posiada jakiś konflikt, tu tego nie ma, tu wszystko jest jakby sztucznie, nieporadnie zrobione.

Jedynie co ratuje najnowszą premierę Teatru Powszechnego to zakończenie spektaklu. Zaczyna się jakaś gra, groteska, która w aż takim stopniu wcześniej nie pojawia się w przedstawieniu. Tak jakby ostatnie 15 minut utworu powstało kiedy indziej, napisał je ktoś inny. I dla tych piętnastu minut warto przyjść do teatru – dla całości nie. “Warszawkę” wyśmiać należy – to fakt i każdy w Łodzi chętnie by to obejrzał, ale taką prawdziwą, a nie “tvn-owską” – z ciętymi dialogami i błyskotliwymi kreacjami, a nie papierową z „Komedii romantycznej”.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_1925
Emisariusz – recenzja
i_Obraz_033
Oskar i Pani Róża w Teatrze Pinokio – recenzja (foto)
IMG_4347
LS 2015: Shirley Valentine (foto)
3 komentarze
  • robert
    11 lutego 2012 at 22:06

    Fantastyczna sztuka.Świetna obsada.Szukam tego w sieci,by móc bawić się ponownie.Może ktoś poda linka?

  • Magda
    8 lutego 2012 at 21:20

    Dalej nie wiem, czy mi się podobał, czy nie… był strasznie przewidywalny, ale oglądając nie chciałam, żeby się kończył

  • monet
    6 lutego 2012 at 21:27

    doslownie porazka, ostatnia scena jak z taniej tragikomedii… czego sie spodziewac po takowej obsadzie…

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*