Dyplom_z_Kosmosu_fot.Bartek_CieniawaWszystkim, którzy nie lubią spektakli obfitujących w sceny śpiewane oraz multum powodów do śmiechu, Dyplom z kosmosu z pewnością się spodoba. Śpiewają i jest śmiesznie. Tak, nie pomyliłam się w trakcie pisania. Dyplom IV roku krakowskiej PWST jest bombą, która gniecie wszystko i wszystkich, nie ma szans, żeby komuś nie przypadł do gustu.

Spektakl zbudowany został nieco schizofrenicznie, jest zlepkiem, mozaiką, pudełkiem niespodzianką. Nakładają się w nim na siebie pozornie niepasujące elementy, które mimo tego składają się w jedną spójną całość.

Największa siła tkwi tutaj w aktorach. Tej grupce studentów należy chylić czoła i składać pokłony, są bowiem elektryzującymi diamentami. Swoją charyzmą zasysają widzów, sprawiają, że świat zewnętrzny rozpada się, cała uwaga zostaje skoncentrowana na ich gestach, twarzach, słowach. Wciągają w trans, hipnotyzują, zupełnie jakby odprawiali jakieś praktyki z pogranicza sacrum (a może po prostu kosmosu). Szczególne uwielbienie publiczności zaskarbiła sobie Ewelina Przybyła, przerysowaniem magnetyzowała Wiktoria Węgrzyn, a ja subiektywnie wyróżniłabym Karola Polaka.

Oprócz feerii urokliwości, szczypty wariactw i paranoi, w spektaklu znajdujemy też porządnie skonstruowane podłoże semantyczne. Istota ludzka zostaje poddana prześwietleniu, wyciąga się ją z czarnej dziury, rozkłada na czynniki. Uczucia. Samotność. Relacje. Brak. Nienasycenie. Sprzężenia na kosmicznych zwojach, eksplozja Drogi Mlecznej. Kto jest obcym? Może kosmitów nie trzeba szukać na innych planetach, bo znajdują się o wiele bliżej? Ale masz prawo wypowiadać się na ten temat? Czy zostanie po tobie coś, o czym warto pamiętać, czy zginiesz zaniedbany wśród miliona gwiazd? W głowie pulsują tylko neony. Nawet jeśli wszystko zmarniało i przepadło, nadal możesz śpiewać.

Dyplom z kosmosu wywrócił na lewą stronę, zagrał widzom na narządach wewnętrznych, połaskotał od środka, powalił na łopatki. Można by tak mnożyć w nieskończoność te pochwały, bo są jak najbardziej zasłużone. Czuli to wszyscy – brawa obrodziły hojnie nie tylko na koniec (długie owacje na stojąco), ale i co chwila salwami oblewały scenę. I ja się nie dziwię, sama dzielnie klaskałam z uśmiechem na ustach.

DYPLOM Z KOSMOSU
Opieka pedagogiczna: Ewa Kaim
Scenografia: Mirek Kaczmarek
Kierownictwo i opracowanie muzyczne, aranżacje: Dawid Sulej Rudnicki
Opracowanie tekstu i dramaturgia: Tomasz Jękot (III r. WRD), Patrycja Kowańska (I r. WRD)
Choreografia: Dominika Knapik
Przygotowanie wokalne: Justyna Motylska
Przekład piosenek:  Rafał Dziwisz, Tomasz Jękot, Patrycja Kowańska, Paweł Plewa
Obsada: Aleksandra Adamska, Sandra Babij, Grzegorz Margas, Mateusz Mirek, Paweł Plewa, Karol Polak, Ewelina Przybyła, Wiktoria Węgrzyn, Paweł Wolsztyński
Zespół muzyczny w składzie: Dawid Sulej Rudnicki (piano, trąbka), Grzegorz Bąk (bas), Michał Peiker (perkusja), Artur Kiklica (gitara elektryczna)

/fot. Bartek Cieniawa

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_9844
MFSPiN: Bitwa Warszawska 1920 – recenzja
Vladimir_-_plakat_
Vladimir w Teatrze Powszechnym – recenzja
DSCF1683
Miłość i polityka w Teatrze Małym – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*