IMG_7264Edukacja to projekt permanentny. Niezależny od wieku, płci, zamożności. Uczymy się wszyscy przez całe życie. Truizm, prawda? Z takim aksjomatem próbowali zmierzyć się twórcy związani z łódzkim Arterionem.

Edukacja Rity to pierwsza w tym sezonie premiera zrealizowana przez Scenę Arterion, która mieści się w dawnym budynku zapomnianej już nieco Patio TV. Spektakl zrealizowany na podstawie znanej i cenionej sztuki Willy’ego Russella zarówno bawi, jak i daje do myślenia. Niestety nie brak mu i mankamentów – całość jest zbyt szarpana i nieco zbyt wybujała narracyjnie.

Sztuka składa się z kilkunastu, mniej lub bardziej dowcipnych scenek, w których widzimy jego – posępnego, inteligentnego, nie stroniącego od alkoholu, doktora nauk humanistycznych, Franka Bryanta oraz ją – młodą, ekstrawertyczną, niezbyt rezolutną, pochodzącą z niższych warstw społecznych, fryzjerkę, uczennicę Uniwersytetu Otwartego – Ritę.

Być może poprzez poszatkowanie opowieści widz nie do końca wczuwa się w sam proces transformacji, jednak musi być tego świadom. Nie pojawia się on płynnie, a poprzez gwałtowne „wybuchy” i zmiany. Niestety czasem pojawiające się kolejne wątki i fragmenty pozostają często niepowiedziane i nierozwiązane. Tworzy to z jednej strony pewną tajemnicę, z drugiej należy zadać sobie pytanie… czy w ogóle jakaś tajemnica istnieje? Główny zarzut, jaki można postawić Edukacji Rity, to brak pewnej konsekwencji i kondensacji samego clue opowieści – niepotrzebne rozdrabnianie się na coraz to nowe, mniej lub bardziej ważne wątki tworzące historię kontaktów głównych bohaterów. Oczywiście buduje to pewną barwność, jednak ostatecznie może nieco zaciemniać sam sens.

edurrr

Russell w swojej sztuce pokazuje proces edukacji zarówno Rity, jak i Franka. To klasyczny motyw mistrz – uczeń, jeden z kanonicznych chwytów znanych w literaturze od wieków (Świętoszek, Boska Komedia czy chociażby Mistrz i Małgorzata) . Jedno uczy się od drugiego, nawet mimowolnie i z początkową niechęcią. I jak często bywa w wielu sprawach – to uczeń przerasta dawnego „mistrza”. W dodatku, co jest dość częste, także w kontekście psychologii społecznej, pojawia się między nimi dziwna, nieco erotyczna nić oraz zależność jednej jednostki od drugiej. I tu można postawić kolejny zarzut – czy frywolność wypowiedzi nie pojawia się zbyt szybko i czy przypadkiem, w natłoku innych chwytów i wątków, jednak niezauważalnie zanika?

Na szczęście, mimo tych kilku mankamentów, Edukacja Rity należy do tego typu sztuk, o której można później swobodnie dyskutować i się kłócić – i w tym chyba tkwi siła przedstawienia zrealizowanego przez Scenę Arterion.

Warto przypomnieć, że Edukację Rity zekranizowano w 1983 roku. W filmie Lewisa Gilberta postać doktora Franka Bryanta zagrał Michael Caine, a Ritę wcieliła się Julie Walters. W spektaklu wyreżyserowanym przez Marka Kasprzyka zobaczyć można Ewelinę Kudeń-Nowosielską (Scena Arterion) oraz Andrzej Wichrowski (Teatr im. Jaracza w Łodzi). Tu należy dodać, że do ich gry nie można mieć większych zarzutów – ona, zbytnia gaduła, znerwicowana dzierlatka, on – alkoholik – neurotyk.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
8.208cmieszna20ciemno9ce620fot.20Reinhard20Werner
XXI MFSPiN: Śmieszna ciemność – recenzja
Lajza_fot._Michal_Matuszak_-_canabio_10
Łajza w Teatrze Muzycznym – recenzja
zlota_rozdzka
Złota Różdżka – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*