Dyplom_z_milosci_plakat1Miłość po raz kolejny staje się natchnieniem dla tworzących spektakl i tak oto mamy możliwość oglądania Dyplomu z miłości studentów łódzkiej PWSFTviT. Czy przez tyle pokoleń i przeżyć temat miłości nie jest to już zdewaluowany i nazbyt prosty? Czy nie zostało powiedziane już wszystko, co mogłoby wnieść powiew świeżości w postrzeganiu przez odbiorcę tego uczucia?

Jak najbardziej nie. Każda następna odsłona, każdy pomysł i próba złapania tego szerokiego pojęcia w ramy kończy się czymś innym, nowym, nieprzewidywalnym. W rezultacie w najnowszym spektaklu rysuje się przed nami miłość z kultowych polskich filmów, połączona z piosenkami Agnieszki Osieckiej. Widz będzie miał co nucić pod nosem razem z aktorami. Wybór padł na najbardziej znane utwory, które prawie każdy kojarzy z melodiami swoich pierwszych zakochań, leczonych serc czy rozczarowań.

Każda z etiud to inny odcień miłości. Aktorzy rysują przed nami obrazy pełne namiętności, bólu, niezrozumienia i strachu. Wchodzimy w świat młodzieńczych uniesień, dojrzałych wyborów, ucieczek, powrotów, małych i dużych obietnic, które zazwyczaj pozostają bez pokrycia.

Aktorzy grają z pasją i pełnym zaangażowaniem. Zręcznie przechodzą z roli w rolę, będąc przy tym autentyczni i pewni. Wokalnie wszyscy stanęli na wysokości zadania. Piosenki wykonane są w większości w nowych aranżacjach. Ciekawych, a co najważniejsze zaskakujących i wciągających. Aktorzy są zgrani a ich głosy pasują do siebie. Najlepiej to widać i słychać w scenach, w których wszyscy śpiewają razem. W tych momentach scena wręcz drży pod siłą ich głosów.

Ten przemyślany i bardzo dobrze zagrany spektakl to studium psychologii pojmowania tego jakże głębokiego i niepoznanego do końca uczucia. Nie dowiemy się tutaj, czym tak naprawdę jest miłość, skąd pochodzi i czy za jej sprawą będziemy wolni. Możemy przyjrzeć się za to niektórym historiom miłosnym z bliska. Obejrzeć przez lupę jak bardzo od zawsze ludzi ciągnie do siebie i jak wciąż nie potrafią być ze sobą, szargani sprzecznymi emocjami.

Główny motyw jaki nasuwa mi się po obejrzeniu tego dzieła to obraz mijającej miłości, będącej zawsze za wcześnie, za późno czy okazywanej nieodpowiedniej osobie. Myślę, że słowa Marka Hłaski będą najlepszym podsumowaniem tego wspaniałego spektaklu:

Nie widziałem jeszcze ludzi, którzy spotkaliby się w dobrym miejscu życia. Takiego miejsca w życiu nie ma i być nie może. Zawsze zdaje się, że jest zbyt późno czy zbyt wcześnie; że zbyt wiele doświadczenia albo że zbyt mało. Zawsze coś stoi na przeszkodzie. Naszym bohaterom też coś wciąż przeszkadza na drodze do szczęśliwej miłości.

Gorąco polecam, zachęcam i namawiam. To po prostu trzeba zobaczyć, usłyszeć, zaciągnąć się i wziąć do domu i głęboko przestudiować swoją obecną czy też minioną miłość.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
kaskada_1_20110829_1874039155
Kaskada w Teatrze Jaracza – recenzja
wszystko_o_mezczyznach
Wszystko o mężczyznach – recenzja
Antygona_fot._Bartlomiej_Sowa_14i
Antygona w Teatrze Nowym – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*