29dobrzeKontakt ze sztukami prezentowanymi na deskach Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, parafrazując słowa Forresta Gumpa, jest niczym obcowanie z pudełkiem czekoladek – nigdy nie wiesz, na co trafisz.

W świecie dzieje się raz źle, a raz dobrze. Z czasem człowiek starzeje się i może, chociaż niekoniecznie, stać się czyimś mentorem. Na przykład taki sąsiad – może przyjść i poskarżyć się na swój sen i wspominać utracony czas, córka może mieć stłuczkę na mieście i spotkać młodszego od siebie mężczyznę, a wnuczek może mieć zawsze wygórowane marzenia o zostaniu reżyserem, a także snuć plan interesu z trawą. Jednak ostatecznie jest dobrze – nawet gdy człowiek choruje, a marzenia z dzieciństwa o zwiedzaniu USA wołają w trakcie snu.

Witajcie w świecie spektaklu Tomasza Mana pod tytułem Dobrze. Nie jest to produkcja wybitna, jednak w dobie często niezrozumiałych dla przeciętnych widzów produkcji Teatru Nowego okazuje się pewną świeżością i nawet przyjemnością – mamy do czynienia ze sztuką jasną i prostą. Chociaż niestety dość nudną i niestety zdecydowanie zbyt nijaką.

Od strony gry aktorskiej nie jest źle, główną rolę powierzono rzadko widzianemu w Nowym Jerzemu Krasuniowi. Poza nim na scenie pojawiają się Katarzyna Żuk, Artur Gotz i Tomasz Kubiatowicz. Najlepiej wypada Gotz, najsłabiej jednak Krasuń. Wyciągając średnią – jest nijako, ani źle, ani dobrze, po prostu przeciętnie.

joomplu:74853

Największą wadą spektaklu Mana jest brak koncentracji na problemie, rozlazłość i zbytni marazm na poziomie samej opowieści. I ta wszędobylska przeciętność o której już wspomniałem – od gry aktorskiej, poprzez scenariusz, a na samej “przyjemności z obcowania z przedstawieniem” kończąc. Poza tym nie sposób odnaleźć tu tak szumnie zapowiedzianego humoru “w iście czeskich klimatach”. Chwyty w stylu: różnica w pojmowaniu słowa trawka nie mogą być głównym humorystycznym elementem spektaklu. Bo nie są niczym nowym i niczym nadzwyczajnym. W dodatku wspomnianego humoru jest tu jak na lekarstwo. Dobrze to opowiastka obyczajowa, która prześlizguje się po problemach, z lekką nutą ironii. I nic więcej.

Przedstawienie zrealizowano nie wiadomo w sumie dla kogo – nie ma tu “haczyków” podrażniających i nęcących widza. Po prostu dość przeciętna produkcja – na szczęście jednak zrozumiała.

/fot. Janusz Szymański

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSC_0394
Tymoteusz wśród ptaków – recenzja
Natasza_foto_Greg_Noo-Wak_3
Marzenie Nataszy – recenzja
wszystko_o_mezczyznach
Wszystko o mężczyznach – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*