_JAR060825 maja na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi odbyła się premiera sztuki Dobre rzeczy w reżyserii Justyny Celedy, na podstawie utworu szkockiej poetki oraz dramatopisarki Liz Lochhead.

Komedia oparta jest na dość typowej konwencji — niewiedzy wspólnoty losów, osobistych tragediach, emocjonalnym niespełnieniu oraz niedosycie uczuć. Mimo pewnej przewidywalności oraz lekkości treści spektaklu, jest on wart obejrzenia i poświęcenia odrobiny uwagi w niezobowiązujący, przyjemny sposób.

Główna bohaterka, Susan — niespełna pięćdziesięcioletnia rozwódka, pracująca w odzieżowym sklepie charytatywnym — spiera się z nastoletnią buńczuczną córką, opiekuje się chorym na Alzheimera ojcem, a przede wszystkim cierpi z powodu odejścia męża do znacznie młodszej kobiety. By zaspokoić niedostatek miłosnych uczuć w dość nagminny sposób szuka drugiej połówki m.in. podczas ekspresowych randek. Jej smutki oraz żale z otwartością przyjmuje współpracownik sklepu — Frazer, który notabene skrycie darzy głębokim uczuciem Susan. Stanowią oni jednak swoje wzajemne zaprzeczenie w sferze uczuciowej. Susan poszukuje miłości w sposób nagminny — pragnie jej jak gromu z jasnego nieba. Zaś Frazer jest wyznawcą idealistycznej miłości. Wierzy w przeznaczenie sobie ludzi, ich odgórnie połączone więzi zakochania. Trzecim ogniwem jest Marjorie, ubolewająca nad swoją nieobecnością w „ważnych wydarzeniach” miasta oraz nad rodzinnymi ekscesami i nieporozumieniami. Jak widać każdy z bohaterów, posiadający pełną rodzinę bądź nie, doświadcza niedogodności życia — jego okrucieństwa, niespełnienia… Po prostu — braku miłości.

joomplu:55747

Wszystko wokół tych trojga przepełnione jest pesymizmem oraz smutkiem: ubrania sprzedawane na cele charytatywne nierzadko noszą ze sobą tragiczną historię swoich właścicieli, stała klientka nieumiejąca wykrzesać z powszedniości życia iskierki szczęścia oraz ludzie, niemogący znaleźć miłości.

Charakter tych uczuć podziela David — wdowiec, nie będący w stanie pogodzić się oraz uporać ze śmiercią żony. Oddając jej rzeczy do sklepu zostaje wciągnięty w labirynt niedorzeczności oraz niedopowiedzeń świat osobistości tego miejsca. Nikt się nie spodziewa, że jego przybycie będzie zwiastowało nowy początek życia, kolejny jego etap, nie będący już „uczuciową tułaczką” oraz niedosytem miłości.

Dobre rzeczy to miłe przedstawienie, nabierające tempa oraz wartości z biegiem zdarzeń. Przekazuje uniwersalną teść, mówiącą o poszukiwaniu szczęścia, które czeka na nas tuż za rogiem. Stąd bezcelowe stają się próby usilnego poszukiwania oraz na siłę uzyskania szczęścia, które w ten sposób odnajdywane nie ma prawa spełnienia. Jednak spektakl ten charakteryzuje się dobrą obsadą aktorską (moim zdaniem przede wszystkim na gromkie brawa zasługuje Karolina Łukaszewicz) oraz przyzwoitym humorem. Spektakl godny polecenia.

 Liz Lochhead Dobre rzeczy
Reżyseria: Justyna Celeda
Obsada: Barbara Lauks, Karolina Łukaszewicz, Grzegorz Pawlak, Piotr Lauks

/fot. mat.pras.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_4347
LS 2015: Shirley Valentine (foto)
koralinaplakat
Koralina w Teatrze Pinokio — recenzja
ZLESNY_foto_Greg_Noo-Wak_6
Złesny – recenzja
2 komentarze
  • wymiotatorro
    3 listopada 2013 at 12:44

    Gówno. Zesralem sie po jajcach ogladajqac ta papkę niekonwelncjonalnych dramaturg oszpeconych litografia O ojcu chorym na Aizheimere,który notabene kocha pączki serowe. Nie ogladajcie tego bo bedziecie jeśc z rak PO. PRECZ Z KOMUNĄ.

    KOKO DŻMBO I DO PRZODU. FAJNE NIE?

  • Pat
    26 maja 2013 at 15:28

    Mnie nie zachwycił…. Był mega nudny. Zarówno reżyserkę jak i aktorów stać na więcej. To chyba wina scenariusza, albo słabego przekładu na język polski. Nic chyba nie jest w stanie przebić Szalonych Nożyczek.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*