W końcu, po wielu przeciwnościach losu w Teatrze Wielkim zobaczyć mogliśmy „Damę Pikową”. Następne przedstawienia zaplanowane są niestety dopiero na przyszły sezon artystyczny. Kolejny raz operę Czajkowskiego wyreżyserowaną przez Mariusza Trelińskiego zobaczyć będzie można w Łodzi we wrześniu.

„Dama Pikowa” jest chyba najznakomitszą operą stworzoną przez Czajkowskiego. Wykorzystał w niej cały swój kunszt i doświadczenie zdobyte podczas pisania takich dzieł jak „Eugeniusz Oniegin” czy „Dziewica Orleańska”. Świetne opracowanie partii wokalnych, barwna muzyka, ciekawe libretto sprawiły, że „Dama…” zapisała się nie tylko w historii muzyki rosyjskiej, ale też światowej. Uznanie i popularność zyskała sobie właściwie z miejsca. Nad całym dziełem unosi się atmosfera smutku i skrajnego pesymizmu, charakterystyczna dla twórczości Czajkowskiego z późniejszego okresu jego życia, niezmiennej nawet wobec sukcesów artystycznych, jakie osiągał.

Treść opery oparta została na dziele Puszkina. Opowiada historię młodej dziewczyny, Lizy, zakochanej w Hermanie, oficerze. Los chce, że Liza związana jest jednak z Księciem Jeleckim. Nie dane jest jej zaznać szczęścia u boku swojej miłości. Na domiar złego, Herman opętany zostaje przez hazard. Chce posiąść tajemnicę bogactwa, sposobu na wygraną. Niezwykle intrygującą postacią w operze jest Hrabina, strzegąca tajemnicy trzech zawsze wygrywających kart. Herman, żeby wykraść jej sekret posuwa się do zbrodni. Historia kończy się tragicznie nie tylko dla Hrabiny, ale także dla obojga kochanków. Liza, nieszczęśliwa, że oddała serce zbrodniarzowi, skacze z mostu, Herman zaś przegrawszy wszystkie pieniądze, popełnia samobójstwo.

Nieszczęśliwa miłość, zbrodnia, hazard…  tematy żywe i poruszające wyobraźnię widzów nie tylko w XIX wieku, ale także dziś, dwa wieki później. Wystawienie „Damy Pikowej” w Teatrze Wielkim to niewątpliwe dobre posunięcie. Do realizacji przedsięwzięcia zaangażowano reżysera Mariusza Trelińskiego, który ma na swoim koncie pracę między innymi w Warszawie i Berlinie.

W pierwszej „odsłonie” opery w Łodzi wielu artystów wzięło udział gościnnie. Na scenie zobaczyć mogliśmy między innymi Viktora Lutsiuka (tenor) w roli Hermana, Samsonsa Izjumova (baryton) jako hrabiego Tomskiego, Elenę Sommer (mezzosopran) wcielającą się w rolę Hrabiny oraz Irę Bertman (sopran) śpiewającą partie Lizy. Opera realizowana jest przy współpracy z The Israeli Opera TEL-AVIV-YAFO. I to właśnie w Tel Avivie, po spakowaniu wszystkich dekoracji i kostiumów, prezentowane będą najbliższe spektakle.

Oprawa dla muzyki i głosów śpiewaków jest niezwykle ciekawa. Twórcy zastosowali się do złotej myśli, że mniej znaczy więcej. Kostiumy są bezpretensjonalne i nie przytłaczają. Oficerowie ubrani są skromnie, bez zbędnych udziwnień. Również Liza nie udaje w swojej toalecie kogoś kim nie jest. Hrabina przypomina nieco Cruellę Demon w ekskluzywnej wersji. Stroje podkreślają charakter każdej z postaci, co ułatwia odbiór całego przedstawienia.

Scenografia utrzymana jest zwykle w monochromatycznej tonacji – kolor zmienia się w zależności od miejsca akcji. Kasyno jednoznacznie kojarzy się z piekłem – miejscem gdzie króluje rozpusta i grzech – dominuje czerwień; seksowne, skąpo odziane hostessy kuszą seksownymi ruchami i szampanem, czerwone fotele zachęcają do siedzenia i tracenia w nich czasu, migoczące lampki „jednorękich bandytów” puszczają filuternie oko do grających na nich mężczyzn. Sypialnia Hrabiny to sterylna, szpitalna biel; w tle obraz – zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej (nieco zbyt naturalistyczne, ale stali bywalcy Wielkiego zaczynają się już chyba przyzwyczajać do motywu kości w spektaklach – „Wolny strzelec”, „Czarodziejski flet”…). Scena samobójstwa Lizy odbywa się na moście – żadnych zbędnych elementów rozpraszających widza. Jedynie muzyka i piękna, wzruszająca aria.

Niezwykle ciekawie wykorzystane zostały elementy audiowizualne. W teatrze zobaczyć możemy przepływające chmury, księżyc w pełni, latające ptaki. Światło i cień stają się nie tylko tłem nadającym odpowiedni nastrój, ale też elementami scenografii i dekoracjami. Wielkie brawa należą się więc reżyserce świateł, Felice Ross.

O spektaklu można by z pewnością napisać jeszcze wiele dobrego. Jest to z pewnością jedna z ciekawszych, jeśli nie najciekawsza realizacja Teatru Wielkiego w tym sezonie. Szkoda tylko, że na następne przedstawienia (i oficjalną premierę) czekać będziemy musieli jeszcze kilka miesięcy.

Zdjęcia – materiały prasowe

Dama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze WielkimDama Pikowa w Teatrze Wielkim

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_1489
Letnia Scena: Stroiciel Grzebieni (foto)
63pippi
Pippi Langstrumpf w Teatrze Nowym – recenzja (foto)
kobro3
Kobro w Teatrze Nowym – recenzja
1 Komentarz
  • Arcadious
    22 kwietnia 2010 at 06:55

    Ten roentgen rzeczywiście przerażający :/

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*