Ostatnia premiera sezonu artystycznego 2009/2010 w Teatrze Wielkim. Tym razem łodzianom zaproponowano lekkie, miłe i przyjemne przedstawienie muzyczne prosto z Broadwayu – „Contact”. 15 maja na deskach łódzkiej opery odbyła się polska prapremiera spektaklu.

Susan Stroman (kompozytorka) i John Weidman (autor libretta) stworzyli przedstawienie składające się z trzech osobnych części.

Pierwszy fragment zatytułowany jest „Swinging” i wyraźnie zainspirowana została rokokowym obrazem „Huśtawka”, namalowanym przez Jean-Honoré Fragonarda. Aktorzy-tancerze wyglądają jakby wystąpili z ram malowidła wprost z XVIII-wiecznej Francji, żeby zainscenizować publiczności igraszki na huśtawce.

Druga część przedstawienia nazwana została „Did you move?”. Tym razem przenosimy się w lata 50’ do restauracji, gdzie obserwujemy „romantyczną” kolację niezbyt szczęśliwego małżeństwa: gburowatego męża-tyrana i pogrążonej w fantazjach żony.

Trzecia część spektaklu jest za razem częścią tytułową. Widzowie przekonują się, że sukces zawodowy nie zawsze jest wyznacznikiem szczęścia. Być może Dziewczyna w żółtej sukience będzie wybawieniem dla samotnego Michaela Wiley’a? Mężczyzna nie przekona się, jeśli nie przełamie się i nie zaprosi jej do szalonego, rock and rollowego swingu.

Przyporządkowanie „Contactu” do jednego gatunku artystycznego nie jest zadaniem łatwym. Nie jest to bowiem ani typowe przedstawienie, ani typowy musical. Muzyka i piosenki wykorzystane w nim nie wykonywane są na żywo, a odtwarzane z taśmy. Z głośników do uszów widowni dobiegają melodie, które wpisały się już w klasykę muzyki – od Czajkowskiego i Griega, po The Beach Boys.

W show na pierwszy plan wysuwa się taniec, gry aktorskiej nie można jednak deprecjonować. Aktorzy wcielają się w nowe role – tańczą, zawodowi tancerze natomiast otrzymali tekst, który muszą zagrać. Jedni i drudzy spisali się świetnie. Szczególne brawa należą się grającym w trzeciej części spektaklu Agacie Jankowskiej-Dobrowolskiej, solistce baletu Teatru Wielkiego i właścicielce chyba najdłuższych nóg w Łodzi, oraz Mariuszowi Ostrowskiemu, aktorowi Teatru im S. Jaracza, występującemu w „Contakcie” gościnnie. Pokazali oni swoją wszechstronność i pełnię profesjonalizmu.

Przedstawienie rekomendowane jest jako spektakl dla widzów powyżej 18 roku życia. „Contact” nie jest ani przesadnie wulgarny, ani przesycony niewłaściwym słownictwem, jednak od strony pedagogicznej niektóre sceny nie wydają się właściwe dla młodszych widzów, dlatego decyzja dyrekcji Teatru Wielkiego nie dziwi. Złośliwi powiedzą pewnie, że był to zabieg reklamowy, mający przyciągnąć i zaintrygować publiczność. Nawet jeśli, to nie było to konieczne. Przedstawienie nie potrzebuje dodatkowej reklamy. Jest niezwykle pogodne, dobrze nastrajające, zabawne i przyjemne. Po wyjściu z teatru aż chce się tańczyć.

Zobacz też inne recenzje łódzkich przedstawień teatralnych.

/fot. materiały prasowe

Contact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr WielkiContact - Teatr Wielki
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zapiskizwygnania2
MFSPiN: Zapiski z wygnania – recenzja
13
Pomoc Domowa w Powszechnym – recenzja
Dyplom_z_Kosmosu_fot.Bartek_Cieniawa
Festiwal Szkół Teatralnych: Dyplom z kosmosu – recenzja
6 komentarzy
  • Ewa
    21 maja 2010 at 19:13

    bilety sa w stałych cenach wg cennika na stronie. U mnie wszystkie balety powodzeniem sie ciesza, bo jestem minimum raz w miesiacu .
    A ze w tym akurat temacie sporo osob pisze? bo Contact jest baletem bardzo latwym w odbiorze, widz zupelnie nie wtrawiony w balet czuje sie na nim rewelacyjnie, bo ten spektakl jest łatwy w odbiorze przez to, ze ma „charyzmę”, wstawki dramatyczne (mowione), mocna muzykę, inne kostiumy. No i pw tancerze moga tu pokazac inna twarz, czyli takiego pazura; wcielic sie nie w ulotnego Zygfryda z Jeziora ale z prawdziwego faceta, ktorego sensem zycia jest taniec i ktory wieczorami podrywa dziewczyny w klubie. Rewelacyjnie tancerze wypadki w mojej ocenie w Contakcie.

  • Wydra
    21 maja 2010 at 18:18

    chyba stosunkowe tanie bilety na „Contact” bo jakoś dużo komentarzy ;P inne sztuki takim zainteresowaniem się nie cieszą 😛

  • Ewa
    21 maja 2010 at 11:27

    e tam – moim zdaniem aktorzy dramatyczni nie przebili tancerzy:). NAZAR BOTSIY byl – moim zdaniem – genialny.
    Ale zgadzam sie, ze spektakl dobry. Z pewnoscia wybiore sie na niego tez w przyszlym sezonie.

  • Agata J.
    20 maja 2010 at 13:22

    [quote name=”Anna”]Mam uwagę do powyższego tekstu – w III części w głównej roli nie występował p. Mariusz Ostrowski lecz doskonały w roli Michaela Wiley’a -P. MARCIN CIECHOWICZ! Dlaczego nie ma żadnych słów uznania dla tego rewelacyjnego aktora-tancerza? Ogrom oklasków i owacji oraz kwiatów świadczy chyba najlepiej o klasie p. Ciechowicza![/quote]

    To nie jest błąd. W obsadzie zwykle dwóch aktorów (dwie aktorki) przypisanych jest do ról głównych – stąd różnice. Ja miałam okazję zobaczyć przedstawienie premierowe, w którym gościnnie grał pan Mariusz Ostrowski. Cieszę się jednak, że pan Marcin Ciechowicz zaskarbił sobie uznanie widowni.

    Wszelkie informacje dotyczące obsady znajdują się w programie przedstawienia.

    Pozdrawiam
    Agata Jędrzejewska

  • Anna
    20 maja 2010 at 09:57

    W dniu wczorajszym, tj. 19 maja 2010 miałam przyjemność oglądać „Contact” w Teatrze Wielkim w Łodzi. Jestem zachwycona grą i tańcem zwłaszcza głównych bohaterów III części. Mam uwagę do powyższego tekstu – w III części w głównej roli nie występował p. Mariusz Ostrowski lecz doskonały w roli Michaela Wiley’a -P. MARCIN CIECHOWICZ! Dlaczego nie ma żadnych słów uznania dla tego rewelacyjnego aktora-tancerza? Ogrom oklasków i owacji oraz kwiatów świadczy chyba najlepiej o klasie p. Ciechowicza!

  • ala
    17 maja 2010 at 20:55

    nie chcę być złośliwa, ale recenzowanie wydarzeń kulturalnych na forum publicznym wymaga chyba znajomości zasad pisania po polsku.

    powalają stwierdzenia:

    „Z głośników uszów widowni dobiegają melodie..”

    „Trzecia część spektaklu jest za razem częścią tytułową”

    odmiana : Contact, Contactu, Contakcie (ciekawe jak dalej)

    przecinki i inne pętają się po tekście jak karaluchy po śmietniku.

    itp, itd, itp jakby powiedziała Osiecka.

    warsztat to coś, co zanika we współczesnym dziennikarstwie, niestety.


    A

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*