bozemoj

Najnowsza prapremiera Teatru im. Stefana Jaracza to sztuka Boże mój – tragikomedii izraelskiej pisarki Anat Gov, przetłumaczonej na język polski przez Agnieszkę Olek. Jest to pierwsza w Polsce realizacja sztuki autorstwa Gov, a w świat wykreowanych przez nią bohaterów wprowadził widzów Jacek Orłoś – reżyser takich spektakli jak Przypadek Iwana Iljicza Lwa Tołstoja i Karamazow Fiodora Dostojewskiego.

Jaki jest Bóg współczesny? Jeżeli stworzył ludzi na swoje podobieństwo, to czy poddaje się zmianom czasu jakim podlega ludzkość? Czy patrząc w twarz każdego człowieka, można w nim dostrzec właśnie jego? Czy tak jak ludzie Bóg przeżywał rozczarowania oraz poznał smak smutku? Takie pytania wyzwala w widzach arogancki mężczyzna, który zgłasza się na sesję terapeutyczną do Elli – psycholog, która samotnie wychowuje autystycznego syna. Możesz mnie nazwać jak chcesz. Podaj imię, a ja będę na nie reagował – mówi Bóg, czym podkreśla, że jest każdym i pomimo swojej boskiej natury posiada problemy typowo ludzkie.

W roli Boga wystąpił Bronisław Wrocławski, który mistrzowsko prowadzi widzów przez meandry osobowości istoty, która – z racji swego stanu – nigdy nie zaznała czegoś takiego jak kompleks niższości. Mając za materiał inteligentny, humorystyczny, pełen ironii, ale również prostoty tekst, Wrocławski wzbudza w widzach całą gamę przeżyć, dotyczących postaci jaką gra. Początkowo daje się poznać od strony wybuchowego, zgryźliwego, obdarzonego ciętą ripostą mężczyzny w stylizacji na Roberta de Niro z Nietykalnych. Razem z Ellą – a w tej roli równie znakomita Milena Lisiecka – przeprowadza serię słownych potyczek, w których żadne nie chce zmienić swojego punktu widzenia na kwestię zaangażowania Boga w świat, który stworzył własną ręką. Główną przyczyną niechęci Boga do świata jest człowiek, który wymknął spod jego kontroli – z rozbrajającą szczerością stwierdza, że szóstego dnia chyba nie był zbyt skupiony nad swoją pracą. Z nostalgią wspomina rzeczy, które stwarzał przez pięć dni, a kwestię człowieka zbywa machnięciem ręki. Jednak ignorancja to tylko przykrywka. Elli udaje się dotrzeć do głęboko skrywanych uczuć – smutku, rozczarowania oraz potrzeby miłości, której Bóg od człowieka nigdy nie otrzymał, a z taką intencją był stwarzany. Rozżalenie postawą człowieka, odebrało Bogu wszelkie siły, co sprawiło, że zamilknął na przeszło 2000 lat.

Po pomoc w odzyskaniu dawnych możliwości Bóg zwraca się do Elli. A kim jest Ella? Matką, która kocha swoje dziecko pomimo jego choroby oraz kobietą o dużych zasobach empatii, dzięki czemu jest w stanie pomagać innym. Co najważniejsze – ciągle wierzy i z nadzieją patrzy w przyszłość, w czym nie ma naiwności, a zwykła ludzka pewność, że dobro istnieje. Te właśnie cechy uczyniły ją idealną terapeutką samego Boga, który musiał nauczyć się tego samego – kochać to, co wyszło spod jego ręki, czuwać nad tym, nie ulegać podszeptom pokusy do ciągłego sprawdzania człowieka, a swoją dumę powściągnąć.

Relacja, która zaistniała pomiędzy Bogiem a Ellą zwróciła uwagę na fundamentalne znaczenie bliskości, której potrzebuje każdy – nawet sam Bóg. Symboliczna scena, w której Ella przytula Boga, jest niczym zawarcie nowego przymierza, w którym od tej pory więcej będzie współczucia i zrozumienia, niż gróźb o kolejnej apokalipsie.

Jednak na kunszt tego spektaklu nie składa się tylko warstwa treściowa. Mimo skromnej formy, ograniczonej do duetu dwóch aktorów oraz scenografii zawężonej do niezbędnego minimum, widzowi nie pozwala się na nudę. Wartka akcja, znakomite dialogi, mistrzowska interpretacja tekstu, a także zgrana ze scenariuszem gra świateł, która podkreśla zaistniały na scenie nastrój – nie sposób zignorować znaczenia tych prostych w swym kształcie elementów oraz siły z jaką wpływają na odbiór sztuki przez widza. Wychodzi on z teatru w dobrym humorze i pokrzepiony – niczym z terapeutycznej sesji…

Boże mój!

reżyseria i opracowanie muzyczne – Jacek Orłowski
przekład – Agnieszka Olek
asystent reżysera, inspicjent, sufler – Ewa Wielgosińska
reżyseria światła – Szymon Lenkowski
scenografia – Izabela Stronias

Obsada
Bóg – Bronisław Wrocławski
Ella – Milena Lisiecka
Lior – Marcin Łuczak

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
a2011-09-25_13-41-17
Zakochany Miś w Teatrze Piccolo (foto)
car2
MFSPiN: Car Samozwaniec – recenzja
wszystko_o_mezczyznach
Wszystko o mężczyznach – recenzja
1 Komentarz
  • Agnieszka
    21 maja 2019 at 23:34

    Właśnie dzisiaj byłam na sztuce Boże mój. Jestem oszołomiona grą aktorską, zarówno p. Lisieckiej – jej oczy wielokrotnie się szkliły, jej mimika twarzy wyrażał wachlarz uczuć oraz p. Wrocławskiego – jego gra, pozy, cała sylwetka, ruchy, płacz, wyrażany żal, bunt, złość, euforia, ironia… i przede wszystkim jego TEMBR GŁOSU są wspaniałe, autentyczne, pociągające, fascynujące.
    Jestem pod ogromnym wrażeniem ich pracy i kunsztu, jaki miałam przyjemność podziwiać.
    W trakcie spektaklu czułam się jak na terapię u swojego terapeuty. A w kwestii dialogów, to są tak umiejętnie dobrane, że zapewnie każdy widz odbierze je dość subiektywnie. Ja byłam przekonana, że tematem sztuki jest moje nieudane małżeństwo i próba unicestwienia siebie.
    OGROMNIE POLECAM I ZACHĘCAM,
    BOŻE MÓJ.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*