antoineNa deskach łódzkiego Teatru Jaracza zagościł Teatr Roma ze spektaklem „Antoine”. Plejada znanych szerokiej publiczności aktorów zaprezentowała historię „króla fryzjerów i fryzjera królów”, Antoniego Cierplikowskiego. Biograficzna tragifarsa w reżyserii Jakuba Przebindowskiego oferowała wszystko to, co teatr komercyjny proponować powinien – sprawny scenariusz, świetne aktorstwo i wiele dobrego humoru.

Pochodzący z Sieradza Antoine Cierplikowski to człowiek, który zrewolucjonizował światowe fryzjerstwo. W spektaklu Jakuba Przebindowskiego historia Antoine rozpoczyna się w 1903 roku, gdy bohater (bardzo dobrze zagrany przez Lesława Żurka) zaczyna praktykę w paryskim salonie fryzjerstwa. W kolejnych odsłonach widzimy przełomowe wydarzenia w jego karierze – m.in. spotkanie z Josephine Baker (Aleksandra Szwed) oraz Eleonorą Roosevelt (Tamara Arciuch).

Udało się w spektaklu Przebindowskiego w sposób ciekawy i nieszablonowy ukazać wyboistą drogę zawodową słynnego fryzjera – od trudnych początków w Sieradzu, aż po apogeum jego kariery w Paryżu. Mimo, iż scenariusz skonstruowany jest wedle wyświechtanego i ogranego schematu „od zera do bohatera”, postać Cierplikowskiego i jego barwne życie zaowocowały spektaklem wciągającym i bezpretensjonalnym. Reżyser uchwycił fenomen słynnego fryzjera i przedstawił go jako osobę do końca wierzącą we własne możliwości, zdeterminowaną i inspirującą. Wykreował postać nieco ekscentryczną, której wielki talent harmonizował z niebanalną, fantazyjną osobowością. Przebindowski skupił się przede wszystkim na jego rewolucyjnych dokonaniach w świecie mody, które przekładały się z kolei na zmiany kulturowe, obyczajowe i społeczne. Jego barwne, wystawne paryskie życie autor spektaklu ciekawie ukazał w zestawieniu z polską rzeczywistością lat 70, co podkreśliło przepaść kulturową dzielącą Francję i Polskę tamtych czasów.

Społeczny kontekst spektaklu oraz solidnie zarysowane postaci wybijają „Antoine” ponad komercyjną przeciętność. Tym bardziej szkoda, że reżyser nie pokusił się o jakikolwiek ryzykowny zabieg formalny lub próbę przełamania konwencji teatru biograficznego. Teatralna wizja życiorysu słynnego fryzjera jest, co prawda, lekka i zabawna, ale jednocześnie schematyczna i odtwórcza. „Antoine” w wizji Przebindowskiego to jedynie udana propozycja rozrywkowa. Tylko (lub może aż?) tyle.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
2apo
XXII MFSPiN: Apokalipsa – recenzja
technika
Technika Punku Świetlnego – recenzja
hotelminister
Hotel Minister w Teatrze Powszechnym – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*