Aj_waj_fot._Piotr_Nadolski_12Siedem lat po premierze pierwszego wydania, do Łodzi zawitał, w nowej odsłonie, spektakl „Aj Waj! Czyli historie z cynamonem…”. Premiera spektaklu miała miejsce 27 września, w łódzkim Teatrze Muzycznym.

„Aj Waj…”, to stworzona przez Rafała Kmitę sztuka, a konkretniej – szmonces. Czyli (uprzedzając fakty – udana) próba wskrzeszenia gatunku popularnego okresie międzywojennym.

Szmonces, czyli dowcipna opowiastka zakończona paradoksalną często pointą. I zbiorem takich właśnie anegdot, przypowiastek i piosenek (w przypadku tychże zdarzały się jednak i te o poważniejszej treści) są historie z cynamonem. Jednak nie jest to kabaret, a przynajmniej od takiego określania widowiska wzbrania się sam autor. Jest to raczej humorystyczna próba wzbudzenia sympatii a nawet nostalgii do tego fragmentu historii i kultury powiązanej z Polską.

Dodam, że jest to nowy materiał, skecze i piosenki przygotowane przez krakowskiego poetę nie są tylko adaptacją materiału z bogatej tradycji tego fragmentu przedwojennego kabaretu.

Muzyka skomponowana przez Bolesława Rawskiego, czyli w dużej mierze piosenki, to oczywiście klezmerka, z obowiązkowym w tym przypadku instrumentarium, przede wszystkim zaś klarnetem. Jednak i tu twórcy potrafili przemycić coś nowego, mieszając muzykę żydowską z nowoczesnymi gatunkami: klubowymi, tanecznymi, czy nawet hip-hopem.

Największej chyba jednak zmianie od premiery uległa warstwa aktorska. Skład urósł z pięciu do dziewięciu osób, co samemu spektaklowi wyszło na dobre. Oczywiście, jest to również zasługa samych aktorów, nadających barwy granym przez siebie postaciom. I choć nie jestem w stanie wskazać słabych punktów, to jednak na tle pozostałych wyróżniali się ze swoimi postaciami Andrzej Róg i Kajetan Wolniewicz.

Poprzednia wersja „Aj Waj…”, której premiera także miała miejsce w Łodzi, przemierzyła nie tylko Polskę, ale trafiła też na międzynarodowe sceny, choćby i francuską. Także Michael Handelsaltz ,recenzent izraelskiego dziennika „Haaretz” docenił wartość spektaklu, dziwiąc się, że do tej pory nie sprowadzono spektaklu do Izraela na gościnne występy.

Czy warto samemu wybrać się na „Aj Waj! Czyli historie z cynamonem…”? Według mnie tak, jednak najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że na koniec przedstawienia cała widownia oklaskiwała zespół na stojąco.

fot. mat.pras. Piotr Nadolski

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_0801
Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku w Domu Literatury – recenzja
improatak
Teatr Nowy Impro – recenzja
Mczyzna_ktry_pomyli_fot._2
31 FST: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę… – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*