Wesele_fot._1Inauguracja 31. Festiwalu Szkół Teatralnych przebiegła z pompą, wypełniona dobrym żartem i smakiem. Potem było już gorzej – to za sprawą pierwszego przedstawienia w programie – Wesela.

Zacząć należy jednak od rzeczonego rozpoczęcia. Jest ono o tyle istotne, że do tej pory, podczas żadnej edycji festiwalu, nie zdecydowano się na ten rodzaj wstępu. Widzom zafundowano bowiem wprowadzający mini spektakl, który spotkał się z jak najlepszym odbiorem, co potwierdzały salwy śmiechu. Było zabawnie, swobodnie, przekornie. Także za sprawą krótkich filmików, w których studenci poszczególnych szkół wzięli na języki „konkurencyjne” uczelnie.

Po przerwie nastąpiła już część właściwa. Za tekst Wyspiańskiego wzięli się studenci warszawskiej szkoły. Spora ekipa nie podołała jednak wyzwaniu. Było miałko, nudno i bez polotu. Moją subiektywną opinię potwierdzała wyludniająca się, z każdą przerwą coraz dotkliwiej, sala.

Wesele to tekst niezwykle ważny i ambitny, ale także bardzo plastyczny, inspirujący. Zostawia aktorom szerokie pole do popisu i wszelkich manewrów. W tym wypadku wyglądało to niestety bardziej jak szkole przedstawienie, odgrywanie ról bez zaangażowania, czy też w najlepszym wypadku – próba. To chyba jednak za mało jak na warszawską AT i inauguracyjny spektakl.

Wesele_fot._2

Aktorzy rzuceni na głęboką wodę przez reżysera Jarosława Gajewskiego zdawali się być zakłopotani. Chcieli stworzyć własne Wesele, które bardziej niż przytaczać, odtwarzać mechanicznie zbudowane już dawno treści i postaci, mówiłoby o nich. Odrzucone zostały zatem ścisłe obwarowania polityczne i zwrócono się w stronę człowieka. Owszem, studenci zaprezentowali swe umiejętności techniczne, bardziej jednak stanowiło to zapychacz ram spektaklu, niż rzeczywistą formę, budulec do prezentowania emocji.

Charyzmy w aktorach brakowało, na pochwałę zasługują jedynie pojedyncze jednostki – jak choćby Afrodyta Weselak wcielająca się w postać Racheli. Reszta była zbyt infantylna albo zwyczajnie nieprzekonująca.

Bardzo drażnił także chaos na scenie. Widzowi przed oczami wirował multum gestów, zbyt duża ilość planów dekoncentrowała i rozpraszała. Aktorzy na przedzie, próbując wygłaszać ważne kwestie, ginęli pożerani przez swoich współtowarzyszy. Nie dodawało to plastyki, nie dopełniało w żaden sposób, burzyło raczej po prostu konstrukcję całości. Spektakl przeciekał przez palce, budziły tylko raz po raz głośne okrzyki. Trochę brakowało muzyki towarzyszącej w tle przez całą sztukę – kiedy już bowiem się pojawiała dało się odczuć, że ładnie dopełnia kompozycję.

Zniknęła prawda i naturalność, zagubiła się autentyczność. Kontakt z publiką kulał, zupełnie tak jakby wyrysowana kredą przestrzeń nie tylko wyznaczała pole gry, ale także wprowadzała pewną barierę. Świat fantastyczny, tak istotnie bytujący w Weselu, też został stracony. A wraz z nim sfera duchowa i magiczna.

Oryginalne kostiumy z inscenizacji z 1984 roku w reżyserii Kazimierza Dejmka nie uratowały sytuacji. Prawda i magnetyzm czy to mistrza Wyspiańskiego, czy Dejmka nie natchnęły studentów. Tradycja zmieszała się z improwizacją. Ani w tym świeżości, ani powabu.

WESELE
(AT WARSZAWA)

Autor: Stanisław Wyspiański
Adaptacja i reżyseria: Jarosław Gajewski
Współpraca reżyserska: Aleksandra Bożek
Współpraca reżyserska, ruch sceniczny: Katarzyna Anna Małachowska
Scenografia i kostiumy, projekt plakatu: Maria Kanigowska
Muzyka: Piotr Nazaruk
Praca nad słowem: Katarzyna Skarżanka
Asystenci reżysera: Zuzanna Liszewska, Karolina Matuszewska
Fotografie: Bartek Warzecha
Obsada: Katarzyna Hołtra, Paulina Komenda, Paulina Korthals, Aleksandra Radwan, Aleksandra Rowicka, Marcela Stańko, Kinga Suchan, Afrodyta Weselak, Tomasz Brzostek, Sebastian Dudała, Adam Fidusiewicz, Józef Pawłowski, Michał Poznański, Krzysztof Szczepaniak, Mateusz Weber i Bartosz Żuchowski.

/fot. mat.pras.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wwwKasiaBabapanelTANGO-81
MFSPiN: Tango Łódź – recenzja
kopciuszek3
Kopciuszek w Teatrze Pinokio – recenzja
IMG_4356
Prawda w Teatrze Powszechnym – recenzja
2 komentarze

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*