loveDo wrocławskiej szkoły filmowej trafiają podobno studenci specyficzni. Love & Information duetu Strzępka-Demirski pokazało, że to wcale nie musi być pejoratywne określenie.

Spektakl ten to wielki miszmasz. Pięćdziesiąt sześć odrębnych scen – krótkich, szybkich, energetycznych, zlepionych zostało w jedną całość. Wynikiem tego – mieszanka, układanka, poszatkowane przekazy, natłok gestów, zdarzeń, informacji. Czternastu aktorów wciela się w sto postaci. Widzowie siedzą na scenie, aktorzy biegają po widowni, kradną osoby z publiki, by zabrać je na spacer. Wszystko odwrócone, przemielone, wywrócone do góry nogami.

Love & Information to pokaz energii i dynamiczności. Wabi się przybyłych feerią doznań wzrokowych i wrażeń estetycznych, miesza w głowach, pulsuje przed oczyma. To jak zabawa dziecięcym kalejdoskopem – wszystko jest barwne i żywe, przyciąga i urzeka. Występuje bogactwo rekwizytów, kreacji, charakteryzacji.

Cały ten blichtr i przepych rzecz jasna robi wrażenie. Pojawia się jednak istotne pytanie – czy oprócz tego, że jest uderzający i imponujący to coś ze sobą niesie? Teoretycznie wskazywać ma na rzeczywistość przygniecioną informacją, niezdolną do refleksji i autoanalizy. Ale czy czyni to też w praktyce? Czy widz poza odczuciami wizualnymi ma sposobność przeżyć też emocjonalnych, metafizycznych? Ta możliwość, jeśli już miałaby być przekazana, wydaje się kumulować w powtarzających się scenach z motywem depresji. Jeden mały wątek jednak nie jest w stanie udźwignąć całej sfery doznań wewnętrznych.

Mimo wszystko, jako dyplom sztuka sprawdza się dobrze. Ukazuje bowiem wspaniały warsztat studentów, ich bujne osobowości, zdolności, umiejętność dialogowania, aktorzy są zobligowani do nieustannych metamorfoz i wariacji, szybkich zmian nastrojów i charakterów, pędzą bez trzymanki. I trzeba przyznać, że docierają do końca bez uszczerbków.

Intryguje konstrukcja scenograficzna – prosty zabieg wprowadzenia widzów na scenę pomaga w zburzeniu czwartej ściany, nawiązaniu bliższego kontaktu z odbiorcami. Harce aktorów wśród rzędów widowni prezentują się atrakcyjnie, pełne wykorzystanie otrzymanej przestrzeni zasługuje na uznanie. 

Przedstawienie, nie bacząc na wspomniane wcześniej niedociągnięcia na płaszczyznie głębszych sensów i znaczeń, przyciąga uwagę, wabi oryginalnością, nieszablonowością, zajmuje szybkim tempem, z impetem dociera do odbiorcy. Może szybka i karykaturalna odbitka otaczającej nas realności ostatecznie jest interesującą alternatywą dla ciężkich i boleśnie intensywnych inscenizacji?

LOVE & INFORMATION
(PWST w Krakowie, Filia we Wrocławiu)

Autor: Caryl Churchill
Tłumaczenie: Paweł Demirski
Reżyseria: Monika Strzępka
Asystent reżysera: Radomir Rospondek
Scenografia i kostiumy: Mateusz Stępniak
Asystent scenografa: Mateusz Mirowski
Muzyka: Jan Suświłło
Obsada: Agata Bykowska, Karolina Gibki, Agata Grobel, Sonia Roszczuk, Michał Czaderna, Dawid Czupryński, Dariusz Dudzik, Łukasz Kaczmarek, Tomasz Kocuj, Michał Kosela, Dawid Lipiński, Adam Pietrzak, Radomir Rospondek, Jacek L. Zawada

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_3019
Lamaila w Teatrze Wielkim – recenzja
IMG_0892
Letnia Scena: Maria S. (foto)
Totalnie_szczliwi
Totalnie Szczęśliwi w Teatrze Jaracza – recenzja (foto)
1 Komentarz
  • Maja
    30 kwietnia 2013 at 22:20

    Nie wiedziałam, ze istnieje wrocławska szkoła filmowa …

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*